Wstydzę się, że jestem polską katoliczką

Jestem Polką. Jestem katoliczką. Może nigdy nie byłam przesadną patriotką, ale zawsze z dumą mówiłam, że jestem z Polski. Nigdy też nie miałam problemu z tym, żeby otwarcie mówić, że jestem wierząca, że chodzę do kościoła, że jestem katoliczką.
Aż nadszedł moment, w którym wstyd mi powiedzieć, że ja też jestem Polką, że ja też chodzę do Kościoła. Wstyd mi stanąć obok. Zwyczajnie wstyd mi za innych, którzy teoretycznie wyznają te same wartości, co ja.





Tak, do napisania tego tekstu skłoniło mnie to, co wydarzyło się podczas parady równości w Białymstoku. Tłum ludzi, podających się za wierzących patriotów, chroniących Polskę i katolickie wartości, agresywnie zaatakował paradę równości.
Siedzę nad otwartym edytorem tekstów i nie mogę zbudować zdań. Takie teksty są dla mnie zawsze najtrudniejsze. Nigdy nie wiem, jakich słów mam użyć, by dać odpowiedni wyraz. Ale takie teksty są najważniejsze. Nie można stać obok obojętnie.

A ja wiem jedno - nie chcę żyć w takim kraju. Nie chcę żyć w kraju, w którym nie można kochać. Nie chcę żyć w kraju, w którym hasło Bóg, Honor, Ojczyzna idzie w parze z atakowaniem drugiego człowieka, rzucaniem w niego butelkami i petardami. Nie chcę żyć w kraju, w którym nie szanuje się drugiego człowieka, tylko dlatego, że żyje inaczej niż ty. Nie chcę żyć w kraju, w którym jest tylko jeden właściwy model życia, a wszystko co od niego odbiega jest złe. Nie chcę żyć w kraju, w którym nie szanuje się wolności i autonomii jednostki, w którym nie pozwala się człowiekowi podejmować własnych decyzji w tak podstawowych kwestiach, jak to z kim się sypia (albo niebawem to, czy ma się dzieci). Nie chcę żyć w kraju, w którym cały czas ogłupia się naród, ogranicza dostęp do edukacji, do rzetelnych mediów. Nie chcę żyć w kraju, w którym z homoseksualizmem walczy się bardziej niż z pedofilią. Nie chcę żyć w kraju, w którym władza i Kościół, idąc w parze, dają temu wszystkiemu poklask.

Ale jednocześnie chcę móc wybrać, by mieszkać w Polsce. I jeśli zdecyduję się kiedyś zamieszkać gdzieś indziej, do dlatego, że częściej świeci słońce, a woda w morzu jest cieplejsza, a nie dlatego, że nie chcę żyć w takim kraju, jak mój. Bo to mój kraj.

Istnieje coś takiego jak piramida nienawiści Gordona Allporta. Zaczyna się dość niepozornie - od słownego braku akceptacji. Ostatni etap to eksterminacja. Jesteśmy już przerażająco blisko. Chcesz żyć w takim kraju? Bo ja nie. Chcę żyć w kraju, o którym z dumą będę mogła powiedzieć, że z niego pochodzę. Chcę żyć w kraju, w którym nie będzie mi wstyd za wyznawców mojej wiary. Chcę żyć w kraju, w którym szanuje się drugiego człowieka. Co mogę zrobić? Dwie rzeczy. Po pierwsze - nie być biernym. Wydarzenia z parady równości w Białymstoku uświadomiły mi jedno - nigdy nie byłam na takiej paradzie. Zawsze wydawało mi się, że to nie moja sprawa, bo nie jestem częścią społeczność LGBT. Ale teraz wiem, że się myliłam. Bierność też jest zła - to pierwszy krok, by dać przyzwolenie na nienawiść. Po drugie - pójść na wybory. Tak mało, a tak wiele.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)