Nie ma rzeczy, której nie dasz rady zrobić

Mam wrażenie, że często największym wrogiem siebie i swoich marzeń, jesteśmy my sami. To my stajemy sobie na drodze, myśląc, że na pewno nie damy rady, wmawiając sobie, że bez sensu jest próbować, bo i tak nic z tego nie będzie, bo nasze marzenie jest zdecydowanie poza zasięgiem możliwości. Faktycznie, jeśli z góry zakładasz, że się nie da, że sobie nie poradzisz, że nie dasz rady i że czegoś nie osiągniesz, to właśnie tak będzie.
No bo skoro i tak Ci się nie uda, to po co próbować, prawda? Lepiej od razu dać sobie spokój i nie marnować czasu na coś, co i tak nie przyniesie efektu i skupić się na tym, co proste i dostępne. Tak będzie łatwiej i bezpieczniej. Tylko jest jedno "ale" - w ten sposób nie osiągniesz tego, o czym marzysz, tego, co tak naprawdę chodzi Ci po głowie.





A ja powiem Ci jedno - nie ma rzeczy, której nie dasz rady zrobić. Wiesz, jak długo byłam absolutnie przekonana, że nigdy w życiu nie dam rady nauczyć się jeździć rowerem? No way. Nie ma szans i koniec. Próbowali mnie nauczyć, jak byłam dzieciakiem i zdecydowanie efekt był marny. Długo nie miałam potrzeby posiadać tej umiejętności, więc i nie przykładałam do tego wagi. Ale gdy w gimnazjum moja klasa chciała pojechać nad jezioro i ja bardzo chciałam z nimi jechać, ale no... nie potrafiłam jeździć na rowerze, to okazało się, że bardzo chciałabym umieć! Pierwsza myśl była jednak taka, że nie ma szans, że ja dam radę. Tyle razy próbowałam i nic, moja mama też nie umie, więc to pewnie jakieś genetyczne upośledzenie i to jest totalnie poza zasięgiem moich możliwości. No ale się zaparłam, próbowałam aż do skutku, znalazłam cierpliwego nauczyciela, miałam odpowiednią motywację i wierzyłam, że jakoś dam radę. Od tej pory, co roku, gdy pierwszy raz w sezonie wsiadam na rower, czuję niepohamowaną radość, dumę z siebie i ogromną przyjemność, płynącą z wiatru we włosach.
Tak samo myślałam też z hula-hoopem. Patrzyłam, jak innym zupełnie nie sprawia to trudu, a moje kółko nie było w stanie zakręcić się nawet dwa razy. Nauczyłam się kręcić dopiero na studiach. Stałam i próbowałam aż do skutku kolejne dni z rzędu. W końcu zaczęło się udawać. Najpierw w jedną stronę, potem w drugą- w końcu wyszło i dziś mogę spokojnie w tym czasie pisać z kimś na fejsie. Dałam radę, bo uwierzyłam, że się uda i nie poddałam się już na starcie. 

 Czasami wystarczy dać sobie szansę i po prostu spróbować. A może okaże się, że jest znacznie łatwiej niż Ci się wydawało? Gdy zapragnęłam nauczyć się jeździć na rowerze, okazało się, że poszło mi całkiem sprawnie i po jednym popołudniu już ogarniałam podstawy, co prawda nadal jeździłam slalomem, ale dawałam radę. Wcale nie było aż tak trudno. Daj sobie chociaż szansę. Jak się okaże, że faktycznie Cię to przerasta, to okej - odpuść, ale po prostu spróbuj. Są takie rzeczy, których nie osiągniemy, ale nie dlatego, że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, tylko dlatego, że nie chcemy tego wystarczająco bardzo. Gdybym bardzo, bardzo chciała zostać lekarzem, to byłabym w stanie wyuczyć się biologii i chemii tak, żeby zdać maturę i dostać się na te studia. To jest do zrobienia. Tylko, że ogromnym nakładem czasu i pracy. A że nie jest to coś, przez co nie mogę spać po nocy, to zupełnie nie będę próbować. Ale nie dlatego, że bym nie dała rady.




Jedynym ograniczeniem swoich możliwości, jesteś Ty sam. A w zasadzie to Twoja głowa, która mówi Ci, że się nie da, że nie potrafisz i że nie dasz rady. Dasz. Jeśli tylko będziesz chcieć wystarczająco bardzo, by mieć mnóstwo motywacji potrzebnej do działania, to dasz radę. Myślisz, że Ciebie nie dotyczy  moje gadanie, bo dla Ciebie to za trudne i poza zasięgiem możliwości? No przecież nie każdy musi potrafić pływać, jeździć samochodem, gotować, mówić biegle po chińsku, czy cokolwiek tam innego. No nie musi, ale jeśli to Twoje marzenie, to kurde... słabo by by było o nie nie zawalczyć, nie? Moja babcia nauczyła się pływać, jak miała 50 lat - po prostu, poszła na basen i zaczęła próbować. Najpierw wydawało jej się to zupełnie nierealne. Dzisiaj, jak się ścigamy, to muszę się naprawdę mocno postarać, żeby nie wyprzedziła mnie o głowę. Nadal mówisz, że się nie da?

Przestań sobie wreszcie rzucać kłody pod nogi i sabotować swoje marzenia. Twoim jedynym ograniczeniem jesteś Ty sam i Twój strach. Nie potrafię śpiewać. Tak kompletnie, kompletnie. Za grosz poczucia rytmu. A że mam tego świadomość to publiczne śpiewanie solo na muzyce przed całą klasą mnie paraliżowało do tego stopnia, że prosiłam nauczyciela, żebym mogła śpiewać tyłem do klasy. Inaczej nie byłam w stanie. Jednym z elementów egzaminu do szkoły aktorskiej jest zaśpiewanie piosenki. Solo i w dodatku a capella. Moja pierwsza myśl była taka- odpuść sobie, to i tak nie ma sensu, przecież ty tam nie zaśpiewasz. Ale potem walnęłam się w łeb i powiedziałam sobie - jak to? Nie zaśpiewam tego dobrze - okej. Ale to nie oznacza, że nie mam szans się dostać. Mój głupi strach nie stanie mi na drodze, by zawalczyć o moje marzenia. Przez dwa lata chodziłam na lekcje śpiewu, by nauczyć się śpiewać cokolwiek. Potem poszłam na konkurs wokalny, żeby się przemóc i zaśpiewać publicznie, nie umierając przy tym ze strachu. A potem poszłam na egzamin i zaśpiewałam piosenkę ludową, wprawiając komisję w spore rozbawienie. Cóż - bywa. Nie było moim celem zaśpiewać dobrze, ale po prostu zaśpiewać. To było dla mnie coś ogromnego, co wydawało mi się kompletnie nieosiągalne. I okej, nie dostałam się do szkoły aktorskiej, ale co z tego? Liczy się to, że pokonałam siebie, swoje lęki i granice i wiem, że się da. Bo nie ma rzeczy, której nie dasz rady zrobić.

I to normalne, że czasami (a czasami nawet często) myśli się, że nie ma szans, że ja to zrobię, że ja dam radę, że temu podołam, że to zupełnie jest poza zasięgiem moich możliwości. Takie są wyzwania i nowe doświadczenia. To normalne, że nas przerażają i się ich obawiamy. Kluczem do sukcesu jest po prostu to, by nie dać tym obawom za wygraną. Pożegnać je, wsadzić głęboko w kieszeń i dalej robić swoje. Dzisiaj na przykład, jak myślę o egzaminie na aplikacje i o tym, ile aktów prawnych będę musiała ogarniać, to wydaje mi się to zupełnie niemożliwe. No ale hej, tysiące osób przede mną dały radę. To czemu ja miałabym nie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)