Dlaczego w niedzielę idę na wybory?

Nishka, czyli jedna z moich ulubionych youtuberek, nagrała wczoraj film o jej... pierwszym razie! Po obejrzeniu materiału, uświadomiłam sobie, że ja już w niedzielę przeżyję swój pierwszy raz. Pierwszy raz w wyborach samorządowych. Pamiętam, jakby to było wczoraj, poprzednie wybory samorządowe. Druga tura odbywała się 30 listopada, czyli dokładnie na 11 dni przed moimi osiemnastymi urodzinami. Wszyscy moi znajomi mogli wziąć udział, a ja jeszcze nie. I było mi okropnie przykro. Jestem jednym z tych dzieciaków, które zawsze wrzucało głos do urny i nie mogłam się doczekać, kiedy dostanę swoją kartę do głosowania. Nie interesuję się polityką jakoś szczególnie mocno (no dobra, praktycznie wcale), ale to nie oznacza, że nie głosuję. W Polsce mamy bardzo niską frekwencję na wyborach, a na tych samorządowych jest zazwyczaj jeszcze niższa, czego kompletnie nie potrafię zrozumieć. Przecież to właśnie te wybory najbardziej rzutują na taką zauważalną codzienność. Dlatego dzisiaj o tym, dlaczego idę na wybory. Może i Ty się zdecydujesz?





Bo taki mam obowiązek 

No co ja Wam powiem? Ja jestem po prostu obowiązkowa. Tak, jak w szkole nosiłam identyfikator, tak chodzę na wybory. To po prostu mój obywatelski obowiązek i go spełniam. Ot, cała filozofia. Mam wiele praw, które mi przysługują, jako obywatelowi, i też z nich korzystam. Chodzę na NFZ do lekarzy, studiuję za darmo, dostałam dobrą państwową edukację. Skoro biorę, to daję też coś od siebie.

Bo mogę

Po pierwsze dlatego, że żyję w państwie demokratycznym, w którym mój głos jest brany pod uwagę. Nasi przodkowie, jeszcze nie tak dawno temu, walczyli o wolne wybory w Polsce. To nie jest odległa przeszłość.. A miejsc, w który dzisiaj nie ma możliwości podejmowania wyboru albo jest taka możliwość jest tylko fikcyjna, nadal jest zdecydowanie zbyt wiele. A po drugie jestem kobietą, a od 100 lat w Polsce kobiety mają prawa wyborcze. Nie po to ktoś to wywalczył, żebym ja to dzisiaj olewała. Po co było walczyć, skoro co drugi Polak i co druga Polka nic sobie z tego nie robi? Możesz, to idź do urny.

Bo mój głos ma znaczenie

Argument, że "mój głos i tak nic nie zmieni" to chyba najgłupszy, jaki słyszałam. Nie wiem, jak Twój głos, ale mój ma znaczenie. Gdyby każdy myślał w ten sposób, trudno byłoby wygrać wybory... Przez takie myślenie większość małych, nowych partii nie ma szans. Bo myślisz sobie -o, marze mówią, ale nie mają szans, a mój jeden głos nic nie da. Biorąc pod uwagę to, że pół Polski nie głosuje to cóż...Może jednak? Najlepiej zacząć od siebie. Poza tym, nie oddając głosu, pomagasz zdobyć większą przewagę tym, których nie popierasz.

To jak? Widzimy się w niedzielę na wyborach?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)