Jak ogarnąć życie, czyli akcja #copomaturze

Ania z bloga Blue Kangaroo i Dagmara, autorka bloga Socjopatka postanowiły zorganizować akcję #copomaturze, w którą może zaangażować się każda osoba, która prowadzi jakikolwiek kanał w social mediach. W akcji chodzi o to, żeby opowiedzieć historię swojej decyzji podjętej po maturze. Nie oszukujmy się, ale dla większości osób to bardzo trudna decyzja. Mało kto, kończąc szkołę średnią, dokładnie wie, co chce robić w życiu. Tak naprawdę w momencie, w którym odbieramy świadectwo maturalne, świat dorosłości i poważnych decyzji wydaje się odległy niczym inna galaktyka. Ja swoją maturę napisałam 3 lata temu, więc z decyzją #copomaturze zmagałam się całkiem niedawno. Dzisiaj chętnie opowiem Ci o niej i dorzucę kilka słów z perspektywy czasu.




No to może na początku opowiem Ci, jak to wyglądało u mnie. Od dzieciństwa chciałam "zagrywać" i marzyłam o tym, że będę występować na wielkich scenach i zabawiać publikę. Był czas, w którym dopuszczałam głos rozsądku, który mówił, że trzeba myśleć poważnie i wybrać zawód, który jest pewny i przyszłościowy - wtedy rozważałam jakieś studia językowe. Był czas fascynacji teologią i chęci uczenia w szkole. W klasie maturalnej byłam jednak pewna na 100%, że chcę spróbować dostać się do szkoły aktorskiej. To była dla mnie prosta decyzja - wiedziałam, że to moje największe marzenie, o które chcę zawalczyć. Widziałam też, że to wcale nie będzie łatwe, że jeśli się tam dostanę, to ta szkoła będzie dla mnie ogromnym wyzwaniem. Miałam też świadomość, że potem moja kariera może wcale nie okazać się taka piękna, jak to sobie wyobrażałam, ale decyzji o przystąpieniu do egzaminów byłam pewna. Pracowałam na swoje marzenia - umiejętności aktorskie rozwijałam w amatorskim teatrze, przez dwa lata chodziłam na lekcje śpiewu, by być w stanie cokolwiek zaprezentować komisji. Nie udało się. O tym, dlaczego nie próbowałam kolejny raz i nie zostałam aktorką już powstał tekst, więc zachęcam Cię do jego lektury. W każdym razie, w tym momencie musiałam podjąć decyzję - co dalej? Dlatego, mimo że miałam swoja wizję i plan, świetnie rozumiem, jak to jest go nie mieć i nie mieć pojęcia, co się chce w życiu robić. 

Poszłam na prawo. Czasami sobie myślę, że może łatwiej byłoby mi na tych studiach, gdybym wiedziała, czemu podjęłam taką decyzję, ale tak po prostu wyszło. Nigdy nie marzyłam o karierze prawnika, chociaż Prawo Agaty oglądałam z zainteresowaniem. Tak wyszło to trochę głupi argument, wiem. Nie miałam też lepszego pomysłu. Przeglądałam setki razy kierunki oferowane przez uczelnię i owszem były studia, które z nazwy mi się podobały, ale miałam świadomość, że one tak naprawdę bardzo mało mi oferują, a po przejrzeniu siatki z zajęciami, okazywało się, że tak naprawdę większość przedmiotów mnie nie interesuje. Nie miałam żadnego pomysłu na siebie i nie wiedziałam, co chcę robić. 





Nadal nie do końca umiem powiedzieć, jak stało się, że wylądowałam właśnie na prawie. Napisałam kiedyś tekst o tym, jak wybrać kierunek studiów i uważam, że nadal jest bardzo aktualny. Myślę, że mi w podjęciu decyzji najbardziej pomógł punkt pierwszy - pomyśl o przyszłym zawodzie. Gdy przeglądałam inne kierunki, nie miałam pojęcia, co mogłabym po tych studiach robić, żeby czuć się spełniona. Wiecie, kulturoznawstwo albo teatrologia wydawały mi się całkiem dobrą alternatywą, ale nie miałam pojęcia, co bym mogła robić dalej i chyba będąc blisko wymarzonego świata, ale jednak z drugiej strony, czułabym się sfrustrowana. Wiedziałam też, czego zdecydowanie nie chcę robić, więc to mi pomagało wykluczyć część kierunków. Prawo miało tę przewagę, że wiedziałam, co mogę robić po studiach i była to wizja, która mnie przekonywała. Dzisiaj to już trochę się rozmyło, bo im bliżej końca moich studiów, tym bardziej nie wiem, co chciałabym robić po nich, ale to może innym razem przyjdzie czas na akcję - co po studiach? A jeśli zastanawiasz się właśnie nad prawem, to niebawem opublikuję tekst o tym, jak z mojej perspektywy wyglądają studia prawnicze na Uniwersytecie Łódzkim. 

Wiele osób twierdzi, że decyzja dotycząca tego, co po maturze (bo przecież to wcale nie muszą być studia) musi być tylko Twoja i lepiej nie sugerować się opinią innych, bo to Ty masz się odnaleźć w sytuacji. I niby tak, ale ja nie do końca się z tym zgadzam. Uważam, że warto rozmawiać z bliskimi, którzy chcą dla nas dobrze i mogą nam w jakiś sposób doradzić i pomóc podjąć decyzję. Wiadomo, że nikt nie podejmie jej za nas (a przynajmniej lepiej, żeby tak właśnie było), ale czasami może być tak, że ktoś z boku widzi więcej i na przykład dostrzega Twoje predyspozycje, o których Ty nie masz pojęcia. Może zastanawiasz się nad kilkoma różnymi drogami i nie masz pojęcia, co zrobić? Warto wtedy porozmawiać z kimś, kto nas dobrze zna i pomoże przeanalizować wady i zalety każdej opcji. To naprawdę pomaga! 

I na koniec - decyzja o tym, co robić po maturze to ważna decyzja. Ale przestań myśleć o niej, jak o najważniejszym wyborze, który rzutuje na całe Twoje życie. To wcale tak nie jest. Jeśli się okaże, że to nie to, to zawsze możesz zrezygnować, spróbować czegoś innego i szukać dalej. Możesz rzucić studia, możesz je skończyć, a po kilku latach pracy w zawodzie, odkryć zupełnie inną pasję i się przebranżowić. Świat jest otwarty i czeka na Ciebie! To tak naprawdę Twoja pierwsza "dorosła" decyzja, więc to oczywiste, że jest trudna i stresująca, szczególnie, że możliwości jest cały ogrom. Ale pamiętaj, że jeśli po czasie wybór okaże się nietrafiony, to zawsze można go zmienić. Trzymam za Ciebie kciuki! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)