Nie daj się zwariować!

Ten świat bywa trochę szalony i czasami można się dać złapać w pułapkę. Po prostu dać się zwariować. Ciągle gdzieś gnamy, czegoś szukamy, do czegoś dążymy, próbujemy coś osiągnąć. I tak w kółko. Aż do momentu, w którym uświadamiamy sobie, że padamy na pysk i nie mamy na nic siły. Albo, że to wszystko, co próbujemy sobie wykreować, to tak naprawdę jedno wielkie oszustwo. A zwariować można się dać tak naprawdę wszystkiemu... Być może trochę tak jest, że mamy coraz "lepsze" warunki do uczestnictwa w tej gonitwie i mamy coraz większe ambicje, żeby wygrywać ten nienazwany wyścig, ale chyba czasami warto na chwilę usiąść i zastanowić się, czy na mecie czeka na nas jakakolwiek nagroda. 



Nie bądź niewolnikiem swojego życia



Wiecie, wszystko jest fajne i nie ma nic w złego w tym, że chcemy się rozwijać i osiągać kolejne cele, ale nie można być niewolnikiem swojego własnego życia. Czy walka o kolejnego followersa na Instagramie warta jest tego, żeby ciągle biegać z telefonem? Żeby jeść zimne jedzenie? Żeby nie mieć czasu na rozmowę z bliskimi? Albo żeby udawać, że coś jest inne, niż jest naprawdę? Że kochasz kakao z piankami, a tak naprawdę robisz mu tylko fotki i leci do kibla, bo nienawisz pianek? A na laktozę masz uczulenie? Ja lubię Instagrama i to tylko pierwszy przykład tego, czemu można dać się zwariować, ale ostatnio ten social mediowy pęd obserwuję coraz bardziej i trochę zaczyna mnie przerażać.



Wszystko jest dobre, ale z umiarem

Są w życiu pewne obowiązki. Pracować na przykład trzeba (przynajmniej zazwyczaj). Super jeśli tę pracę lubimy, ale wtedy tym łatwiej można dać się zwariować i pracować non stop. Co nie zmienia faktu, że można też dać się zwariować w pracy, która nie jest szczytem naszych marzeń, goniąc za gotówką i zapracowując się na śmierć. Tylko co Ci tak naprawdę po tej dodatkowej kasie za dwunastą godzinę pracy, skoro nie masz kiedy jej wydać? Świetnie jeśli uwielbiasz swoją pracę, ale pracując non stop, w końcu się wypalisz i prędzej czy później coś, co kochasz, przestanie sprawiać Ci przyjemność. Umiar i odpoczynek potrzebne są każdemu i nie ma sensu zatracać się w czymś kompletnie. 


Po co Ci to, jeśli nie sprawia Ci to radości? 

Często jest tak, że na początku coś sprawiało nam ogromną frajdę i uwielbialiśmy to, ale gdy zaczęło wypełniać to cały czas, to przestało cieszyć. Gdy byłam mała bardzo chciałam mieć zwierzątko i dziadek kupił mi akwarium. Takie wielkie, podświetlane, no wypasione po prostu z mnóstwem kolorowych rybek. Gdy rybki zaczęły się rozmnażać, trzeba było je odławiać, żeby większe rybki ich nie zjadły. W końcu mieliśmy jedno wielkie akwarium i dwa dość duże, w którym rybki rosły. Wymknęło się to zupełnie spod kontroli i przestało cieszyć. Ciągła praca nad akwariami i doskonalenie tego, co jest stało się uciążliwe do tego stopnie, że akwaria zostały zlikwidowane. I tak to się skończyło. Myślę, że masz podobną historię na swoim koncie. 


Nie bój się płynąć pod prąd 

Czasami jest tak, że można zwariować, bo otoczenie nie daje nam spokoju i cały czas na coś naciska. Chyba nie ma kobiety, która by nie słyszała wiecznych pytań, o to kiedy wreszcie przyprowadzi jakiegoś chłopaka, kiedy ślub, kiedy dziecko itd. Zdasz maturę, dla wszystkich oczywiste jest, że pójdziesz na studia. Nie pójdziesz na wybrany kierunek, każdy się dziwi, że nie próbujesz drugi raz. Skończysz licencjat - otoczenie próbuje Cię naciskać na magisterkę, bo jak to tak bez! Bliscy zazwyczaj chcą dla nas dobrze i warto ich rady prać pod uwagę, ale jeśli masz inną wizję na swoje życie, to nie bój się jej realizować, nawet jeśli wszyscy dookoła uważają, że to kompletna głupota. Idź i walcz o swoje, ale pamiętaj, żeby nie dać się zwariować! :)


Spódnica- Rosegal
Bluzka- H&aM
Czapka, Szalik- H&M
Buty- Jenny Fairy via eobuwie.pl
Torbka- nobo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)