Promocje - jak nie dać się zwariować?

Wczoraj był Black Friday. Wielki szał zakupowy. Korki w okolicy Manufaktury już o 11 były takie, że trudno było przejechać. W radiu mówili tylko o tym, na jakąkolwiek stronę w internecie bym nie weszła, to trafiałam na informacje o promocjach. Zwariować można! Wiecie co kupiłam wczoraj? Nic. Dokładnie nic. Nawet wody, bułki czy batona. Nic. Bo tyle potrzebowałam. Dlaczego nie uległam magii Black Friday i jak to zrobiłam? Podzielę się z Tobą moimi sposobami na to, jak zachować rozsądek w takich sytuacjach i nie żałować potem nieprzemyślanych zakupów.





Kupuję tylko, gdy czegoś potrzebuję 

To była również jedna z moich rad lumpeksowych. Jeżeli czegoś nie potrzebuję, to tego nie kupuję. Nawet jeśli jest w superextrahiperpromocji. Proste? Proste. Ta zasada tyczy się wszystkich moich zakupów i ma zastosowanie zarówno do przyzwoitej, ale nie idealnej bluzki za 3zł jak i do kolejnej szmatki, którą przecenili na 30zł. Okazje są super i jeśli planuję coś kupić, to poczekanie na promocje jest świetnym pomysłem. Ale tylko wtedy, kiedy naprawdę chcieliśmy coś kupić wcześniej, a nie zadecydowała za nas okazja. Moje Timberlandy udało mi się upolować za mniej niż 400zł. Teraz znalezienie za 500 to już wyczyn, więc okazje są super, ale nie, jeżeli kupujemy coś, tylko dlatego, że jest przecenione.


Przed zakupem obserwuję ceny 

Im większy rabat, tym większy ekscytacja. Standard, prawda? Fajnie by było, gdyby te procentowe rabaty zawsze były prawdą, no ale niestety nie są. Zdarzają się takie sytuacje, że cena wcześniej jest podnoszona, żeby sklep po rabacie i tak wyszedł na swoje. Nie mówię, że tak jest wszędzie, ale jest. Więc jeśli wiemy, że szykują się jakieś promocje, to zacznijmy obserwować ceny rzeczy, które nas interesują wcześniej. Dzięki temu będziemy wiedzieć, czy ktoś nie próbuje nas oszukać. Moja koleżanka opublikowała na fejsie post, w którym napisała, że z okazji Black Friday podnieśli cenę upatrzonej przez nią torebki. Niby dali rabat, ale i tak wychodziło drożej niż przed. Na szczęście obserwowała cenę wcześniej i nie dała się nabrać. Znam jednak osoby, na które przekreślona cena i rabat działają mniej więcej tak:



Nie znoszę tłumów 

Nie jestem fanką chodzenia po sklepach. A już na pewno nie w takie dni, jak Black Friday i wszystkie inne noce zakupów itd. Nie znoszę tłumów i nie potrafię się odnaleźć w takim miejscu. Poza tym wszystkie ubrania są wtedy porozwalane i jest zrobiony w sklepach syf. Jak tam można coś znaleźć? Szczerze współczuję pracownikom odzieżówek po takich akcjach. To musi być masa sprzątania. Wiadomo, zostaje jeszcze internet i to jest dla mnie jedyna rozsądna opcja na takie promocje, ale są też rzeczy, które wolę zmierzyć przed zakupem, więc po prostu wtedy odpuszczam i tyle.

Będą kolejne okazje 

Jak patrzę na te tłumy, rzucające się na promocje, to zastanawiam się, czy oni wiedzą, że takich okazji jest bardzo dużo. Przecież często są noce zakupów, wyprzedaże itd. Black Friday w Polsce to nie jest aż taki szał jak w Stanach. Umówmy się, ale 20% to wcale nie jest tak dużo. Tyle było, np. w H&M, a z tego co wiem, to nawet zniżka pracownicza jest wyższa. Większość tych rzeczy będzie za jakiś miesiąc, gdy rozpoczną się wyprzedaże, przeceniona bardziej. Czy naprawdę jest sens się rzucać na wszystko, co popadnie? 

Umiar, umiar, umiar 

Trochę wkurzają mnie te wszystkie memy z kobietami, które popłynęły na wyprzedażach, a teraz boją się swoich facetów i ukrywają przesyłki od kuriera. Serio? Naprawdę chcemy być tak postrzegane? Kupujmy z głową! Na wyprzedażach też. Bo to nie jest tak, że promocje i rabaty to samo zło. Dobrze wiecie, że uwielbiam prawdziwe okazje. Ale prawdziwe, a nie sztucznie wykreowane. I korzystam z nich tylko dlatego, że potrzebuję coś kupić, a nie dlatego, że się akurat opłaca. Bo jeśli nie będę używać danej rzeczy, to wcale mi się to nie będzie opłacać. Po prostu zbędnie wydam kasę. Co z tego, że w promocji? Moja złota rada to: kup podczas promocji tylko to, co chciałabyś kupić również w regularnej cenie. Jeżeli w regularnej cenie być na to nie spojrzała, to przemyśl trzy razy, czy naprawdę warto. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)