Yope, Parks i butelka czyli Ulubione w Październiku

Mam wrażenie, że odkąd napisałam tekst z ulubieńcami września minęły lata świetlne. Ale nadal używam tego samego tuszu do rzęs i sobie go chwalę, choć widziałam, że zbiera też negatywne opinie. Cóż, tak jest chyba z wieloma rzeczami. Po prostu muszą trafić na odpowiednią osobę i się z nią zgrać. I nadal nie skończyłam Orphan Black, choć zostały mi już tylko dwa odcinki. Nie da się ukryć, że powrót do rzeczywistości po wakacjach jest trudny i za każdym razem tak samo wymaga ode mnie czasu, aby się przystosować. Dlatego zazwyczaj moje październikowe życie nie jest ani zbyt dobrze zorganizowane, ani nie obfituje w jakieś szczególne atrakcje. Ale cóż... po całym dniu na uczelni często wracam do domu tak zmęczona, że już nic mi się nie chce. Od czasu do czasu więc zwlekam swój tyłek i idę poćwiczyć na siłowni albo na jakieś zajęcia fitness, ale nie wiele poza tym. No nic... czuję jednak, że powoli odzyskuję kontrolę nad czasem i w tym miesiącu będzie już tylko lepiej. Nawet dołączyłam do wyzwania Ani z Blue- Kangaroo i listopad uczynię miesiącem systematycznej nauki. Dzisiaj macie ostatnią szansę, aby też dołączyć! :)





1. Timberlandy

No cóż... jesień nie jest dla mnie najlepszą porą jeśli chodzi o popisy modowe. Ja po prostu ubieram się w cokolwiek i do tego zakładam timberlandy. Odkąd kupiłam je w tamtym roku nikt nie przekona mnie, że są jakieś lepsza albo wygodniejsze buty na świecie. One są wygodne, ciepłe i nie przemakają, a niczego więcej w deszczową i wietrzną jesień nie oczekuję. Nosze je do jeansów, swetrowych sukienek, ale i to zwykłych też mi się zdarza, choć nie wygląda to najlepiej. Wiem o tym, ale cóż to miłość bezwarunkowa. Polecam jednak jakoś przetrwać zimę i upolować je dopiero gdy będą przecenione, bo i wtedy są drogie, nie oszukujmy się.



2. Ach Świecie - Maryla Rodowicz

Dla niektórych Maryla to kicz i wiocha, dla mnie to ikona muzyki i królowa sceny, którą uwielbiam od wielu lat. Na pierwszym koncercie byłam jakoś w gimnazjum. Co prawda dawno nie słuchałam starych hiciorów, ale niedawno wyszła nowa płyta "Ach świecie" i mogłabym słuchać jej non stop. Jest akustyczna, trochę folkowa i bardzo jesienna. Zdecydowanie w klimatach, które bardzo lubię. Do tego proste, ale mądre i zapadające w pamięć teksty. Kwintesencja tego, za co lubię twórczość Maryli Rodowicz. Nie znam się na muzyce, więc nie będę się wymądrzać, ale po prostu dobrze mi się tego słucha. Może Tobie też wpadnie w ucho? 

3. Krem do rąk - Yope 

Ten krem kupiłam chyba jeszcze w lipcu, bo akurat była spora promocja w Rossmannie, ale jakoś przeleżał do października, bo wykańczałam inne. Jest świetny. Serio. Nie do końca wierzyłam recenzjom w internecie, bo wydawało mi się, że jak dobry by nie był to nie jest wart ok. 20zł. Moim zdaniem to dużo jak na krem do rąk, ale w tym przypadku już sam zapach jest wart tych pieniędzy, a co więcej ten zapach się utrzymuje przez dłuższy czas. Do tego jest pięknie opakowany, naturalny i naprawdę dobrze nawilża. 


4. Romantyczne kłamstwa - Adele Parks

Bardzo lubię książki Adele Parkks. To takie lekkie romansidła dla kobiet, ale nie głupie romansidła. Dobrze napisane i ciekawe. Romantyczne kłamstwa opowiadają o historii jak z filmu - poznać swojego idola i się w nim zakochać z wzajemnością? Kto nie układał sobie w głowie takich scenariuszy? Nie jest to jedna z tych pozycji, które odmienią Twoje życie, ale przecież relaks też jest ważny. Nie zawsze musisz się rozwijać


5. Butelka filtrująca Dafi 

Pomysł o kupnie butelki filtrującej chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu, ale nie mogłam się zebrać. Przyznam, że zdecydowałam się głownie dlatego, że non stop musiałam wynosić z mieszkania plastikowe butelki, które się walały po prostu wszędzie. I sprawdza  się naprawdę dobrze. Nie kupujemy już wody butelkowanej, więc nie muszę wynosić butelek i nie drażni mnie ich widok. Woda smakuje normalnie, ale ja jestem z tych, którzy nie rozróżniają najtańszej wody od Kropli Beskidu, więc... :) A jeśli chodzi o ekonomiczność to jeszcze nie potrafię zauważyć różnicy, bo mam ją za krótko. Ale jest poręczna i lekka, a do pica wody z dzióbka można się przyzwyczaić (choć raczej nigdy nie będę fanką).


A na blogu min.: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)