Tunezyjska stylizacja - sukienka z hiszpańskim dekoltem


Blogerka modowa ze mnie marna, bo ja nie mam mnóstwa ubrań. I nie potrzebuję mieć. Owszem, od czasu do czasu mam potrzebę kupić sobie coś nowego, bo albo tego potrzebuję, ale ot tak po prostu mam potrzebę rozpieścić siebie samą. A blogerka modowa ze mnie kiepska, bo zdarza mi się wielokrotnie pokazywać te same stylizacje. Dokładnie taka sama stylówka pojawiła się na blogu całkiem niedawno, gdy dostałam tę sukienkę od sklepu Zaful w ramach współpracy. I jestem z Wami tutaj szczera- otwarcie mówię, że ją dostałam. I pokochałam. I noszę regularnie. No... teraz z racji pogody już nie. I właśnie dlatego kolejny raz wstawiam zdjęcia w tej samej kiecce. Bo taka jest moja prawda i moje życie. Zabrałam ją ze sobą nad morze, zabrałam do Olsztyna, wzięłam też i do Tunezji. I nigdzie nie prezentowała się tak pięknie jak na tle białej zabudowy.





Nie czuję się źle z tym, że kolejny raz pokazuję odgrzewane kotlety. W końcu to mój blog i wycinki z mojego życia. A nie czuję się źle zakładając kolejny raz tę samą sukienkę. Nie gromadzę też ubrań specjalnie pod blogowe stylówki. Jestem normalną dziewczyną ze zwykłymi ubraniami w szafie, które nosze wiele razy i dobrze mi z tym. Tak, mam też dwie torebki. Więcej nie potrzebuję. Więc pojawiają się na zmianę: duża albo mała. Ale przecież zdjęcia to nie tylko ubrania. Zdjęcia to też emocje, architektura i krajobrazy. A te są pięknie wakacyjne i to sprawia, że są niepowtarzalne mimo wszystko. W sam raz na obecną jesienną aurę. Obiecuję, że to już koniec wyletnionych stylówek i niedługo wchodzą na bloga swetry i grube rajstopy!





Sukienka - Zaful 
Torebka - H&M
Buty- New Look via Zalando.pl 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)