Hula hoop, pokrzywa i balkoning czyli Ulubione w sierpniu

Zazwyczaj, gdy siadam do pisania ulubieńców miesiąca albo podsumowania tygodnia to moje pierwsza myśl jest taka: eeee, o czym ja napiszę... przecież nic fajnego się nie działo. Między innymi właśnie z tego powodu powstały te cykle na blogu, ponieważ po pierwsze uczą mnie one uważności, a po drugie pokazują mi, że jednak jest być za co wdzięcznym i otacza mnie dużo dobrego. Dobrze się czasami na chwilę zatrzymać, usiąść i pomyśleć, co dobrego ostatnio się zdarzyło, co ciekawego widziałeś itd. To sprawia, że zaczynasz zauważać, że życie jest różnorodne i jest za co być wdzięcznym.



1. Hula hoop 


To jest mój największy sukces miesiąca! Postanowiłam sobie na początku wakacji, że do końca września nauczę się kręcić. Cierpliwie przez wiele dni podnosiłam spadające po kilku razach kółko i próbowałam dalej. I dalej. I dalej. Już byłam przekonana, że nigdy się to nie uda, ale próbowałam dalej. I znów. Aż w końcu się udało! Potem się dowiedziałam, że trzeba kręcić na dwie strony. I od nowa nauka... :D Ale dzisiaj kręcę przyzwoicie na obie strony. Nie powiem, że dobrze, bo nadal wyglądam trochę pokracznie, ale się udało, a co więcej, ja to nawet polubiłam!


2. Pokrzywa

Już jedno podejście do picia pokrzywy miałam, ale nic z tego nie wyszło, bo o niej zupełnie zapomniałam. Od ponad miesiąca piję pokrzywę prawie codziennie, czasami zapominam, czasami zdarzą się dwie, ale generalnie jest systematycznie. Piję najzwyklejszą pokrzywę w torebkach z apteki i bardzo lubię jej smak. Mam codzienny rytuał z pokrzywą, jakimś dobrym ciachem i książką na balkonie. No ale najważniejsze- efekty! Nie piję pokrzywy długu, ale widzę zmiany: mam nowe baby hairy i przede wszystkim dużo mocniejsze paznokcie. Nie wiem, czy to za sprawą pokrzywy, która pomaga się pozbyć nadmiaru wody z organizmu, czy to hula hoop, ale zdecydowanie mniej wzdyma mnie przed miesiączką, więc to też duży plus. 


3. Balkoning 

Jak pokrzywa to i... balkoning. No co zrobić, jestem mieszczuchem i mieszkam sobie w bloku, więc balkon jest dla mnie jak ogródek. Nie mam balkonu rodem z Ikei, ale mam bardzo fajny leżaczek, na którym wprost idealnie czyta się książki i popija pokrzywę, wcina ciastka i relaksuje. Mam to szczęście, że mój balkon nie wychodzi na ulicę, więc można sobie tam trochę posiedzieć w spokoju. Co prawda, gdy nagrywam tam coś na InstaStories, to mam wrażenie, ze wygląda to jakbym nagrywała zza więziennych krat, ale co tam. A propos jeżeli chcecie być na bieżąco to koniecznie zapraszam na mojego Instagrama.

4. Podróż na sto stóp 

Jak dobrze wiecie, ja raczej nie jestem filmową osobą i naprawdę sporadycznie coś oglądam. A już bardzo rzadko jest to coś godnego polecenia. W sierpniu obejrzałam film "Podróż na sto stóp" i z chęcią Wam go polecę. Nie wiem, czy jest "dobry", bo się na tym zupełnie nie znam. Mnie się bardzo podobał. To jeden z takich po prostu ładnych filmów. Pełen pięknych kadrów, pysznego jedzenia i takiej powolności, ale mimo to zupełnie nie jest nudny. Opowiada o genialnym kucharzu z Mombaju, który wraz z rodziną przeprowadza się do Francji i otwiera knajpę na przeciwko świetnej, ekskluzywnej restauracji z gwiazdką Michelin 


5. Wazelina Floslek kokosowa 

Jestem jedną z tych osób, które zawsze muszą mieć coś do nawilżenia ust w torebce. Tę wazelinę kupiłam bardzo dawno temu w Biedronce. Tak spontanicznie przy kasie, bo spodobało mi się opakowanie. Długo jej nie używałam, bo wykańczałam Carmexa, ale w końcu przyszła jej. W sumie używam jej już jakiś czas i nigdy jej nie polecałam, a jest bardzo fajna. Przede wszystkim bardzo ładnie pachnie, a to duża zaleta, bo wazeliny zazwyczaj mają ten swój charakterystyczny zapach, za którym ja nie przepadam. Ma malutkie opakowanie, więc mieści się do każdej torebki. Jest bardzo wydajna, bo ma taką bardziej zbitą konsystencję (np. wazelina z Ziai albo Vaseline mają taką bardziej miękką i znacznie więcej się jej zużywa).


6. YouTube 

Bez obaw, nie odkryłam YouTuba w sierpniu tego roku. Znam go pewnie dłużej niż Facebooka, ale korzystam raczej sporadycznie. Może wstyd się przyznać, ale nigdy dotąd nie oglądałam regularnie żadnego kanału. Zaczęło się od kanału Ady i Rafała z Mniejsze od trzech, których lubię sobie oglądać, bo są bardzo pozytywnie i włączam ich sobie, gdy coś robię, a nie lubię gdy jest zbyt cicho. Gdy poznałam Adę na SeeBloggers to już w ogóle oglądam ich odcinki na bieżąco, bo jakoś tak inaczej się je odbiera. Tak samo poznałam kanał Anity- No to jestem! Anitę też poznałam podczas konferencji i weszłam na jej kanał. A jak już zaczęłam coś oglądać, to youtube zaczął proponować i tak sobie coś tam czasem obejrzę. Zazwyczaj przy śniadaniu. Nie jestem znawcą, nie znam wielu kanałów, ale całkiem to fajne, no. No i absolutnie pokochałam kanał Pauliny Mikuły z Mówiąc Inaczej. Nie ma się co dziwić, bo ja kocham poprawną polszczyznę i nie wiem, jak to się stało, że wcześniej nie oglądałam tych filmików, chociaż przecież o kanale słyszałam. Takie zmiany w życiu! Możecie mi polecić coś godnego obejrzenia, chętnie poznam nowe zakamarki internetów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)