Włochy, spacery i jedzenie czyli Tydzień na różowo

Ostatni post z tej serii pojawił się na blogu... ponad miesiąc temu! Cholera, chyba powinnam zmienić nazwę. Jakoś nie odnajduję się w ramach czasowych. Przecież nie będę Wam pisała, jeżeli nie mam o czym. Przez ten miesiąc tworzyłam w miarę regularnie, ale takie pisanie, żeby coś na pisać, bo minął tydzień u mnie się nie sprawdza zupełnie. A z drugiej strony od czasu do czasu mam potrzebę napisać tak niezobowiązująco, powrzucać luźne zdjęcia, polecić ciekawe miejsca i rzeczy i przede wszystkim podzielić się z Wami wartościowymi linkami. Tak naprawdę to był dla mnie punkt wyjścia dla stworzenia tego cyklu. Czytam tak dużo ciekawych rzeczy w sieci, że chciałabym, żeby inni też na nie trafiali. Muszę przemyśleć, jak to zorganizować. Jakieś pomysły na nazwę cyklu?




Co robiłam przez ten czas? No cóż... głownie po prostu cieszyłam się latem. :) Przez dwa tygodnie poznawałam pracę w kancelarii, spotykałam się ze znajomymi, jeździłam na wycieczki rowerowe i oczywiście jadłam dużo pyszności. Dosyć standardowo, ale jakże przyjemnie. Staram się realizować moje cele na wakacje i z większością idzie mi całkiem dobrze. Największy problem mam, żeby zabrać się za niemiecki, ale muszę się zebrać i za to wziąć. Może polecacie jakieś fajne strony przydatne w nauce?


Ale przede wszystkim relaks i spędzanie czasu z ważnymi dla mnie ludźmi. Uwielbiam celebrować chwile. Jeść, pić, śmiać się, rozmawiać. A na zdjęciach: bellini  z przepisu Madame Edith, pizza z Pizzeri EBE w Bełchatowie (polecam!) i wieczorne piwo. Tak naprawdę to są rzeczy, które nie są ciekawe do opisania, ale uwielbiam je w swoim życiu. Uwielbiam siedzieć z bliskimi, rozmawiać i w zasadzie razem nie robić nic. Razem zawsze jakoś inaczej niż samemu. :)


I kolejna porcja jedzenia- pyszne zapiekanki z parku potocznie zwanego parkiem żula w moim mieście i burger z Bobby Burger, klasycznie na zakończenie sesji. A w środku nowa fryzura, którą odkryłam u Aniamaluje. To oszukany warkocz pull through, czyli w zasadzie kilkanaście kiteczek. To najlepsza fryzura dla ludzi z małą ilością włosów, tak jak ja. Mam mało włosów, ale czasami mają takie dni, że to tego zupełnie nie mają objętości i wyglądają fatalnie, wtedy taka fryzura to zbawienie.

Parę dni temu Google przypomniało mi, że równo trzy lata temu włóczyłam się rzymskimi uliczkami. Kiedy to było... cudowne trzy tygodnie spędzone w Wiecznym Mieście. W tym roku też planowałam pojechać na kilka tygodni do Włoch, ale życie zweryfikowało moje plany i wyszło inaczej. To wspomnienie przypomniało mi jednak, jak bardzo uwielbiam to miejsce. Włochy mają w sobie coś niesamowitego. Temperament, klimat, architekturę, kuchnię, vespy. Wszystko po prostu! Jeszcze nie wiem kiedy, ale wiem, że koniecznie muszę pojechać do Włoch. A jeżeli Wy wybieracie się do Włoch (albo gdziekolwiek indziej) to możecie skorzystać z mojej zniżki na ncoleg na airbn. 100zł piechotą nie chodzi. :) Ja dzięki takiej zniżce zarezerwowałam fajny nocleg w Gdyni, za który płacimy naprawdę mało. No właśnie! W Gdyni... Bo już jutro jadę nad morze na See Bloggers. Konferencja to w zasadzie pretekst, żeby wybrać się nad morze, bo mam nadzieję, że pogoda dopiszę i będzie sens zostać trochę dłużej i cieszyć się urokiem bałtyckich plaż. :)



Linki do polecenia: 



  • Czym jest dla mnie kobiecość? - czyli świetny tekst u Ani z Aniamaluje 
  • Nie dorabiaj piździe uszu, czyli prześwietny tekst Niewyparzonej Pudernicy, na który trafiłam wczoraj i tak bardzo mi się spodobał, że musiałam napisać ten tekst głównie po to, żeby podzielić się nim z Wami. No mądrze kobita mówi! 
  • Nie jestem wege, ale nie mam nic do wege ludzi. Nawet mieszkam z wegetarianką i dobrze się dogadujemy, a ja podpatruję od niej wege przepisy i czasami sama jem ze smakiem. Chociaż dobry kawał mięcha zawsze w cenie. Najlepiej surowego. A u Gnome Household przeczytacie fajny tekst o tym, że wege nie musi nienawidzić mięsożercy.  
  • Rosaline napisała świetny tekst o tym, że nie będziesz głupsza bez magistra i ma świętą rację! Dzisiaj jest taka moda na to, żeby iść na studia i prawda jest taka, że w wielu przypadkach ten papierek nie znaczy zupełnie nic, albo bardzo mało, jeżeli nie idą za nim umiejętności, wiedza i chęć do pracy, a bez papierka z tymi czynnikami też można sobie poradzić. 
  • Ola z Travel and keep fit napisała tekst o tym, skąd bierze pieniądze na podróże. Każdy z nas jest w innym miejscu życia i ma inne możliwości, ale warto się inspirować takimi osobami, które dzięki swojej ciężkiej pracy i uporowi spełniają swoje marzenia. Ale i tak najłatwiej powiedzieć, że pewnie ma bogatych rodziców. Standard, nie? 
A na blogu: 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)