Makaron i kawa, truskawki i Planeta singli - Ulubione w czerwcu

No i właśnie minęło pierwsze pół roku! A mam wrażenie, jakbym chwilę temu robiła noworoczne postanowienia. Przez chwilę myślałam, że w czerwcu nie uda mi się znaleźć żadnych ulubieńców. Moje życie wyglądało bardzo podobnie każdego dnia: nauka, nauka, nauka, ale w końcu udało się pokonać sesję, a po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że nie było tak źle i udało mi się znaleźć kilka małych, czerwcowych przyjemności, którymi się z Wami chętnie podzielę. :)




1. Orange is the new black - 5 sezon

O tym za co uwielbiam ten serial już Wam pisałam, a w tym miesiącu wyszedł nowy sezon, więc nie byłabym sobą, gdybym go nie zaczęła oglądać tak szybko, jak tylko mogłam. I o ile po pierwszych dwóch odcinkach byłam trochę rozczarowana i myślałam, że wolę formułę poprzednich sezonów, to po obejrzeniu wszystkich odcinków doszłam do wniosku, że serial trzyma poziom i jest tak samo świetny, jak w poprzednich sezonach. Świetna gra, fabuła i tyle emocji, że przez te kilka dni oglądania nie można przestać myśleć o bohaterkach. Serio, jeżeli jeszcze nie zaczęliście oglądać, to czas to zmienić.

2. "Krzyk pod wodą" -Jeanette Øbro GerlowOle Tornbjerg

W 2013 roku wybrałam się raz na Kino Konesera w Heliosie i dostałam tam tę książkę. Tak. Przeczytałam ją dopiero teraz. Długi czas kompletnie nie ciągnęło mnie do kryminałów, aż przeczytałam książkę pożyczoną od współlokatorki, polubiłam ten gatunek i regularnie wracam. "Krzyk pod wodą" czytałam od początku maja, ale nie dlatego, że jest tak beznadziejny, ale dlatego, że nie mogłam znaleźć czasu, a książka jest świetna! Więc jeżeli ktoś jeszcze przez te 4 lata na nią nie trafił, to bardzo polecam.


3. Planeta singli 

No cóż.... tak już mam, że raczej nie czytam książek od razu gdy wychodzą, ani nie oglądam filmów tuż po premierze. Po kilku podejściach w końcu obejrzałam Planetę singli i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Ot, fajna, polska komedia. Mój gust filmowy nie jest raczej szczególnie wyszukany, nie jestem żadnym znawcą ani miłośnikiem kina. Po prostu lubię czasami coś obejrzeć dla rozrywki i właśnie taką funkcję spełnia ten film. A do tego to jak pięknie ubrana jest Ania, główna bohaterka- mogłabym się zachwycać godzinami! 


4. Truskawki 

Sorry, nie sposób nie lubić w czerwcu truskawek. Czerwiec to miesiąc, w którym trzeba objeść się truskawkami w każdej postaci. Ja najbardziej lubię albo po prostu same truskawki, albo w koktajlu. Dodaję też do sałatki z rukoli, do puddingu chia, do owsianki. No uwielbiam po prostu! 



5. Makaron i kawa, Bełchatów, ul. Kościuszki 4a

Pyszne jedzenie w czerwcu towarzyszyło mi wiele razy, ale to Makaron i kawa w mojej rodzinnej miejscowości zasłużył sobie na miejsce w tym cyklu. Byłam tam w zasadzie drugi raz. Pierwszym razem jadłam bardzo dobry makaron z cukinią, a tym razem skusiłam się na panini i było fenomenalne. Wszystko pięknie podane, ładny wystrój i przystępne ceny. Jestem przekonana, że jeszcze tam wrócę. :)


6. Wakacje

Już pisałam Wam tutaj, jak bardzo się cieszę, że nareszcie mam wolne. Chociaż na razie nie mam sprecyzowanych żadnych wakacyjnych planów, to mam nadzieję, że to będzie po prostu fajny czas. Marzy mi się wylegiwanie w tropikach, ale na to chyba będę musiała jeszcze trochę poczekać. Na razie szukam sposobów na cieszenie się latem (wątpliwym latem) w mieście. Jeśli macie jakieś pomysły, to chętnie wszystkie sprawdzę na własnej skórze!

1 komentarz:

  1. Ja studia mam od 5 lat za sobą. Truskawi kocham i cieszę się z wakacji aczkolwiek planów nie mamy bo mąź pracuje i nie będzie miał urlopu. Może uda się pod koniec lata. Zobaczymy 😉

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)