Trójmiasto, See Bloggers i policja czyli Tydzień na różowo

Równo tydzień temu wsiadłam razem z Karolem w samochód i pojechaliśmy... do Gdyni! Pokochałam Trójmiasto od pierwszego wejrzenia, czyli dwa lata temu i już wtedy postanowiłam, że kiedyś tam zamieszkam. Mówiąc kiedyś mam na myśli max za 3 lata. Nie wiem, czy to będzie moje miejsc na ziemi, gdy tam zamieszkam, ale póki nie spróbuję, to się nie przekonam. A do Gdyni wybraliśmy się, bo jechałam na See Bloggers, czyli konferencję dla bloggerów. Pierwszą tego typu konferencję, na której byłam. Ten tydzień był taki, jak lubię- dużo nowych wrażeń, nowych ludzi, nowych przeżyć. No działo się, działo! :)



Jakiś miesiąc wcześniej wynajęliśmy pokój w Gdyni przez Airbnb. Karol założył konto z mojego polecenia i dzięki temu mieliśmy 100zł zniżki na noclego. Dobry deal, bo zapłaciliśmy naprawdę niewiele za całkiem fajny pokój z dostępem do kuchni i w fajnej lokalizacji. Wy rejestrując się z mojego polecenia też możecie dostać 100zł rabatu- czasami to jeden, a nawet dwa noclegi, więc to naprawdę super opcja! A po Waszej podróży do mnie wraca 50zł, więc możecie pomóc mi spełniać marzenia. :) Najfajniejszym elementem wynajętego pokoju były pozostałe osoby w mieszkaniu- jeden z pokojów wynajmowała przemiła pani z dwoma córkami, a drugi Paula i Radek z Teoria Kobiety, którzy również przyjechali na See Bloggers.



Sama konferencja była dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem. Tylu internetowych twórców na raz, to wyjątkowe zjawisko. Wiecie, nikt się nie dziwi, że lubisz internetowy świat, że nagrywasz InstaStories, nikt się nie pyta po co to robisz, bo każdy rozumie taką potrzebę. Do tego dużo ciekawych wykładów, szczególnie tych na sali główniej, np. panel prowadzony przez jedną z moich ulubionych blogerek Fashionelkę, którą od wielu lat bardzo szanuję za całą jej twórczość i konsekwencję. Do tego różnego rodzaju warsztaty, organizowane przez różne marki. Z poziomem wiedzy przekazywanej na nich było różnie, ale nie zmieniło to tego, że dzięki konferencji miałam okazję poznać kilka cudownych osób, z którymi spędziłam te dwa dni świetnie się bawiąc. Koniecznie odwiedźcie dziewczyny, dzięki którym czułam się na See Bloggers, jakbym nie była tam pierwszy raz: Adę, która prowadzi bloga CzekoAda i wraz z Rafałem kanał Mniejsze od trzech, Anitę z kanału No to jestem! i Weronikę z Blowerka.



A potem? A potem przenieśliśmy się na nasz ulubiony camping w Sopocie Park45. Camping nad polski morzem ma tę zaletę, że nie jest się uzależnionym od pogody i w każdej chwili można uciec, nie będąc związanym zapłaconymi pieniędzmi. My uciekliśmy w środę, bo w nocy zaczęło lać. Z tego co wiem przestało dopiero dzisiaj, więc podjęliśmy bardzo dobrą decyzję, bo chyba byśmy popłynęli razem z namiotem... :D Przez te dwa dni włóczyliśmy się plażą, wybraliśmy się do Gdańska i oprowadziliśmy po nim moją mamę i dziadków, odwiedzając nasz ulubiony ogród oliwski.




Do tego klasycznie dużo pyszności. W Sopocie klasycznie Bar Bursztyn, który będę zawsze polecać, bo ma dobre jedzenie w przystępnej cenie. Natomiast w Gdyni jedliśmy pyszne pierożki Mr Dim Sum, które uwielbiam odkąd poznałam je w Gdańsku, pizzę w Ogniem i Piecem i pyszne piwo w Morzu Piwa. Za wiele miejsc nie zdążyłam odwiedzić podczas tego pobytu, ale te mogę polecić z czystym sercem. :)



Nigdy nie przypuszczałam, że przekonam się do spania pod namiotem, ale campingowe życie ma w sobie bardzo dużo dobrego! Możliwość leżenie w hamaku, grillowania, spędzenia całego dnia na powietrzu, odległość do plaży tak bliska, że aż trudno to sobie wyobrazić i brak parcia na to, jak się wygląda. Naprawdę, jeżeli ktoś nie był nigdy pod namiotem, to niech nie mówi, że to nie dla niego, bo nigdy nie wiadomo. Serio. Ja też myślałam, że muszę mieć łózko, dach nad głową i łazienkę. A jednak nie.



A od razu po powrocie mieliśmy niezłą przygodę, którą opisałam Wam na Facebooku i opowiedziałam na InstaStories. No właśnie próbuję przełamać swój strach i zacząć coś nagrywać na InstaStories, wiec zachęcam Was do śledzenia i feedbacku, bo każde słowo będzie dla mnie bardzo pomocne.


W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Pępowo, czyli małą miejscowość, w której znajduje się muzemu Volkswagena. Wiecie, tak to jest, gdy twój chłopak uwielbia motoryzację :D Ale przyznam, że i ja przekonałam się do oglądania starych aut i stare campery i garbuski totalnie skradły moje serce i chętnie bym takiego przygarnęła. 



Dzisiaj mam dla Was tylko jeden link do polecenia, ale za to bardzo dobry tekst Magdy z bloga Dopracowani o artystach i rzemieślnikach. Natomiast na blogu pojawił się tekst z trzema świetnymi przepisami na owsiankę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)