Berlin, wiosna i konkurs, czyli Tydzień na różowo

Postanowiłam nieco zmienić formułę moich tygodników i z Niedzieli na różowo zrobić Tydzień na różowo. Kompletnie te niedziele się u mnie nie sprawdzały, bo zwyczajnie zazwyczaj tak spędzam niedziele, że kompletnie nie mam czasu na to, żeby zebrać zdjęcia i napisać tekst. To dla mnie czas, który spędzam z rodziną, relaksując się i bardzo rzadko włączam wtedy komputer. Dlatego teksty będą pojawiały się tak po prostu- podsumowujące jakiś tydzień, w którym sporo się działo. Bo nie oszukujmy się, ale są też takie tygodnie, że trudno się nimi dzielić- na przykład te przed sesją... :D Ale ubiegły tydzień zdecydowanie był jednym z tych szalonych i pełnych wrażeń, więc zapraszam do lektury!




Przede wszystkim w końcu (mam nadzieję, że na stałe) zawitała wiosna i zrobiło się ciepło. Uwielbiam, gdy wszystko kwitnie dookoła, ptaki śpiewają, a słońce świeci. Od razu inaczej się żyje i  na wszystko jest więcej chęci. Lubię czasami przysiąść na chwilę i zachwycić się nad tym, jak ten świat u nas pięknie wygląda, gdy nadchodzi wiosna. Docenić po prostu to, co mamy, bo ta różnorodność, choć każe nam niejednokrotnie marznąć, daje też możliwość zachwytu.


W tym tygodniu na kilka dni wyrwałam się od nauki i w środę pojechałam do Warszawy, gdzie spędziłam bardzo miły babski wieczór, żeby w czwartek wyruszyć w kierunku Frankfurt nad Odrą. Frankfurt nad Odrą to nie jest ten Frankfurt, o którym wszyscy myślą, tylko mała przygraniczna miejscowość, która współpracuje razem z polskimi Słubicami.



 Jechałam tam na Ogólnopolski Konkurs Krasomówczy, który polegał na wygłoszeniu mowy końcowej w postępowaniu. Tym razem byłam obrońcą w postępowaniu karnym. Cudowne doświadczenie! Przede wszystkim wspaniali ludzie, nowe doświadczenie, możliwość rozwoju i poznania nowego miejsca. Branie udziału w konkursach to coś, co zawsze rozwija i zapewnia nowe doświadczenia. Choć tym razem nie udało się zająć żadnego miejsca, to spędzony w Słubicach i Frankfurcie czas wspominam bardzo miło. :)



Największą atrakcją było jednak to, że Słubice są oddalone od Berlina o ok. 100 km i wybraliśmy się tam na krótką, nocną wycieczkę! Ostatnio w Berlinie byłam, gdy miałam 3 lata, więc niewiele pamiętam, a od dawna bardzo chciałam tam pojechać. Jako tako znam niemiecki i bardzo lubię mówić po niemiecku, więc ten kraj jest dla mnie w pewnym stopniu wyjątkowy. Co prawda zwiedzanie było ekspresowe- główne punkty turystyczne i pyszne burgery na Kreuzbergu. Mimo, że to tylko jedna noc, zdecydowanie można było poczuć klimat miasta. Nocą nieco przerażający niestety. Wydaje mi się, że Berlin za dnia i Berlin nocą to dwa zupełnie inne miasta. Ale cóż, żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie z chęcią wrócę tam jeszcze raz. :)



Buło też trochę pyszności w tym tygodniu- truskawkowe Carlo Rossi <3 :d="" ale="" co="" e...="" i="" jednej="" kawiarni="" koktajle="" na="" nazwy="" nbsp="" nie="" niestety="" p="" pami="" pyszne="" s="" tam="" ubicach="" w="" z="">



Linki tygodnia: 

A na blogu: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)