Słońce, Syty Wół i krem na zmarszczki - Ulubione w kwietniu

Kwiecień minął mi tak szybko, że nawet nie mam pojęcia kiedy. Trochę przeraża mnie, że oficjalnie moja sesja zaczyna się za nieco ponad miesiąc, ale już teraz mam tyle pracy i nauki w związku z nią, że szczerze mówiąc, nie wiem w co włożyć ręce. Zrobiłam sobie nawet specjalny plan nauki i podzieliłam wszystko na etapy, bo muszę przyznać, że to przede wszystkim duże wyzwanie logistyczne! Ale nic... trzeba jakoś dać radę. :) Na szczęście w kwietniu znalazłam trochę czasu na kilka przyjemności!




1. Dotknąć prawdy- Antoniette van Heugten

W styczniu postanowiłam sobie, że będę czytała minimum jedną książkę w miesiącu i w kwietniu było to właśnie "Dotknąć prawdy". Ostatnio lubuję się w książkach z wątkiem kryminalnym, prawniczym itp., więc ta bardzo przypadła mi do gustu, chociaż początkowe historia o chłopcu z podejrzeniem zespołu Aspargera też mnie zaciekawiła (to kolejny typ książek, które bardzo lubię). Z każdą strona działo się jednak coraz więcej. Oj warto przeczytać! :) 

2. Evree: Krem na dzień i na noc 20+ 

Kolagen w skórze zaczyna zanikać już po 20 roku życia. Taką wiedzę wyniosłam z "Nigdy w życiu" :D Skoro więc skończyłam 20 lat, postanowiłam zacząć przykładać większą wagę do pielęgnacji mojej skóry. W końcu lepiej zapobiegać niż leczyć, a nie obrażę się, jeśli jeszcze przez parę lat będę pyta o dowód. Krem z Evree jest po prostu świetny! I nawet jeśli nie widzisz potrzeby używania jakiś specjalnych kremów, to ten po prostu cudownie pachnie, ma fajną konsystencje i dobrze nawilża. Lubię, gdy korzystanie z danego kosmetyku sprawia mi przyjemność, bo wtedy o nim nie zapominam. Dla mnie super :) 
Ja mam taki, ale jet chyba jeszcze wersja różana i podejrzewam, że to już w ogóle musi być rozkosz dla zmysłów. :)


3. Te kilka słonecznych dni 

Mówią, że kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata. W tym roku to powiedzenie bardziej prawdziwe już być nie mogło, bo rozbieżność między 20 stopniami, a śniegiem jest jednak ogromna. O ile fanką śniegu nie jestem, o tyle każdy słoneczny dzień bardzo mnie cieszył i starałam się wykorzystać go jak najmocniej. Lody, spacery i przesiadywanie na ławkach, to właśnie to, za co uwielbiam początki wiosny. :) 


4.  Syty wół 

Podczas Food Festiwalu w Łodzi zdecydowałam się na burgera (cóż za zaskoczenie). Tym razem padło na food truck Syty Wół. Wiadomo, że jestem łasuchem, a burgerowym to już w ogóle, ale ten był naprawdę bardzo dobry, więc jeśli będziecie mieli okazję spróbować, to gorąco polecam! Uwielbiam takie jedzenie i klimat food festivali, mają w sobie mnóstwo uroku. A burger z food trucku zawsze smakuje lepiej niż taki w restauracji :D



5. Biały laptop 


Tuż przed Świętami udało mi się jakimś cudem kupić nowego laptopa. Acer Aspire es 13, biały, malutki, śliczny, poręczny. Jaram się nim niesamowicie! Sprawuje mi się bardzo dobrze, jest wygodny, szybki i po prostu ładny. :) Szykuję dla Was tekst o nim właśnie i o przejściu z 15 cali na 13, moich wrażeniach i opinii, ale jak na razie jestem w nim absolutnie zauroczona. Ładne rzeczy jednak cieszą :) 



Najchętniej czytane na blogu: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)