Zamieć w kwietniu, sny i poszukiwanie butów- Niedziela na różowo

Jest mi wstyd. To dopiero trzecia Niedziela na różowo, a ja już nawaliłam i publikuję ją w poniedziałek. Logiczne :D No, ale cóż- zdarza się. Ten tydzień był trochę szalony. Zaczął się niby spokojnie i leniwie,  bo Lanym Poniedziałkiem, ale z każdym kolejnym dniem nie wiedziałam, w co włożyć ręce. A do tego cały wczorajszy wieczór, które normalnie poświęciłabym na pisanie tego tekstu spędziłam w poszukiwaniu butów. I co? I nic... Praktycznie nie mogę znaleźć żadnych eleganckich butów, które byłyby dla mnie wygodne. No ale podsumowanie tygodnia gotowe, więc zapraszam na Niedzielę w poniedziałek. Bo czemu nie?



Nie spodziewałam się, że w kwietniu może zastać mnie zamieć! A tak było właśnie we wtorek. Nie wierzyłam własnym oczom, gdy się obudziłam. Przyznam, że przez chwilę myślałam, że może jeszcze nie ogarniam do końca rzeczywistości. Wiecie, świat bez soczewek jest trochę rozmyty, ale założyłam okulary i dalej za oknem była iście zimowa aura. No niby wiem, że były takie akcje, jak śnieg na 1 maja, ale to co się działo w moim mieście na początku ubiegłego tygodnia to było jakieś szaleństwo.


A ja oczywiście postanowiłam wybrać się do fryzjera. Robię to dosyć rzadko, ale jak już się zdecyduję, to jest zamieć. No świetnie :D W każdym razie wyszłam bardzo zadowolona z pięknymi loczkami, którymi jarałam się do końca dnia. Nawet sobie zamówiłam takie cudeńka z Aliexpress, więc mam nadzieję, że za jakiś czas będę w stanie sobie sama takie zrobić, bo w kwestii fryzur mam kompletnie dwie lewe ręce niestety.




Ostatnio moje życie zaczyna się już kręcić w okół sesji i generalnie nie wiem od czego zacząć naukę, ale spinam się powoli i jakoś to ogarnę! W piątek dopadł mnie katar i myślałam, że cały weekend nie uda mi się zrobić nic produktywnego, ale na szczęście przeszło bardzo szybko i wracam do żywych ze zdwojoną siłą. Weekend wiec spędziłam na... nauce (jaka nuda) i bezowocnym szukaniu butów. A cały wczorajszy wieczór zastanawiałam skąd się biorą sny. Fascynuje mnie ten temat. Czasami mam tak absurdalne sny, że zastanawiam się skąd coś takiego przychodzi mi do głowy. Fascynujące :D Ostatnio na przykład śniło mi się, że znalazłam w swojej kuchni głowę dyrektora Trettera (Na dobre i na złe) i upiekłam ją w mikrofali. Dodam, że naprawdę nie jestem psychopatką ;) A co dziwnego się ostatnio śniło Tobie? 
Na koniec klasycznie trochę pyszności z tego tygodnia. 



Linki tygodnia: 
A na blogu: 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)