Ulubione w styczniu

No i minął pierwszy miesiąc roku, a to oznacza, że czas na krótkie podsumowanie i ulubieńców miesiąca! Przyznam się, że styczeń był dla mnie trochę napiętym okresem- sesja jednak pochłania trochę czasu. Nie udało mi się więc w tym miesiącu odwiedzić żadnego ciekawego miejsca w Łodzi (ani nigdzie indziej), ale nie poddaję się i niebawem to nadrobię. To do dzieła- klasycznie 5 rzeczy, które w styczniu szczególnie podbiły moje serce, sprawiły radość i które z czystym sumieniem Wam polecam.



1. Odżywka Revlon All in One- coconut hair treatment

To najlepsza odżywka w spray, jaką kiedykolwiek miałam. Po pierwsze nieziemsko pachnie. Są trzy wersje zapachowe, więc dla tych, którzy nie są fanami dość intensywnego kokosa (moja wersja) też się coś znajdzie. Zapach, zapachem, ale jeszcze nie trafiłam na kosmetyk, który by sprawiał, że włosy przestają się plątać. Mam dosyć specyficzne włosy- nie jest ich mało, ale pojedynczy włosy jest bardzo cieniutki, co sprawia, że plączą się okropnie. Po użyciu odżywki Revlon na mokre włosy, bez problemu rozczesuję je palcami. 

2. Wsiąść do pociągu- planszówka

Uwielbiam grać w planszówki i jakiś czas temu nawet  pytałam Was na fejsie o polecenia, teraz ja polecę Wam. Wsiąść do pociągu to gra, którą odkryłam już jakiś czas temu w 8BitCafe w Łodzi (lokal z grami planszowymi, na konsolę i darmowym bilardem). Polega na budowaniu tras pociągów w Europie. Brzmi to średnio, ale zabawa jest przednia. Nic mnie tak nie relaksuje po egzaminie, jak dobra planszówka właśnie! Koniecznie musisz w nią zagrać, bo serio warto. 


3. Yerba mate

W styczniu przyszedł mi również zestaw do yerba mate. Yerbę pierwszy raz piłam w Sopocie, a jako że jestem herbaciarzem, to bardzo ją polubiłam. Yerba mate to herbata z liści ostrokrzewu paragwajskiego, którą parzy się w określony sposób i pije ze specjalnych naczyń. Yerba zawiera polifenole i antyoksydanty- świetnie więc działa na układ nerwowy, obniża cholesterol, reguluje ciśnienie, zwiększa odporność, wpływa pozytywnie na jędrność skóry i pobudza, ale w przeciwieństwie do kawy nie wypłukuje magnezu. Mój sprzymierzeniec podczas sesji! 

4. Elementarz księdza Twardowskiego

W październiku wygrałam książkę- Elementarz księdza Twardowskiego i tyle czasu zbierałam się do przeczytania. Jednym z moich postanowień noworocznych było przeczytanie przynajmniej jednej książki w miesiącu i się udało. Elementarz to książka pełna poczucia humoru, za które uwielbiam księdza Twardowskiego, dobra dla każdego człowieka. Jest podzielona na kilka tematycznych działów, w którym znajdują się wiersze, anegdotki i refleksje. Czyta się ją bardzo lekko, chociaż pod tą lekkością porusza mnóstwo ważnych tematów. Najbardziej lubię księdza Twardowskiego za to, że nie narzuca czytelnikowi swojego spojrzenia na świat i spokojnie, ktoś niewierzący może odnaleźć tam uniwersalne treści dla siebie. A do tego jest pięknie wydana. :) 


5. Rybki Gal

Z początkiem stycznia postanowiłam też zrobić coś dobrego dla moich paznokci, które były od dłuższego czasu w fatalnym stanie. O całej pielęgnacji napiszę więcej, gdy skończę kurację, bo na razie nadal wiele im brakuje. Rybki Gala zachwyciły mnie przede wszystkim swoim wyglądem, zapachem i ogólnie bardzo lubię ich używać. Uwielbiam takie urocze kosmetyki. Ciężko mi ocenić działanie po niecałym miesiącu, bo wiem, że moje paznokcie potrzebują więcej czasu. Rybki działają też na brwi i rzęsy i tu muszę przyznać, że widzę różnicę. Moje rzęsy są dłuższe i bardziej elastyczne. 

  • Najchętniej czytane na blogu: 
1. 4 fikcyjne kobiety, które mnie inspirują
2. Piątek trzynastego- pechowy? 
3. Moje postanowienia na 2017 rok
4. Jak dotrzymać postanowień noworocznych
5. Nie możesz tego zmienić? Zaakceptuj! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)