Szaroburo, to znaczy najlepiej


Chyba jeszcze nigdy nie doceniałam potencjału koloru szarego tak, jak w tym roku. Czyż nie jest to kolor idealny? Do wszystkiego pasuje, ma tyle odcieni, że zdecydowanie jest w czym wybierać. I trochę tak, jak w życiu- ani to biały, ani czarny. Czasami mu się to zarzuca, ale dla mnie to zdecydowanie jego zaleta (i w życiu, i w ubraniach). Dzisiejszy sweter to najnowsze dzieło mojej babci, trochę zainspirowane swetrem Ryfki z Vłoka Handmade, ale dostosowany do moich rozmiarów (wolę mniejsze swetry). Szarą czapkę już znacie, szare buty są ze mną kolejny sezon i może już trochę przetarte (albo z charakterem, jak kto woli). Z nowości jeszcze jest nowy szalik, który przyszedł do mnie z Aliexpress i jestem bardzo zadowolona z jego jakości, możecie kupić go tutaj
A codzienność też trochę szara- sesja, sesja, sesja. Ale niedługo będzie się więcej działo. :) 









Sweter- zrobiony przez Babcię 
Spodnie- H&M 
Buty- outlet 
Torba- Reserved
Czapka- H&M 
Płaszcz- Krawcowa
Szalik- Aliexpress

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)