Ulubione w listopadzie

 Bardzo lubię takie teksty czytać u innych, więc postanowiłam, że ja też podzielę się z Wami moimi ulubieńcami miesiąca. Cały miesiąc starałam się zwracać uwagę na to, co szczególnie mi się spodobało, było wyjątkowo przydatne itd. I muszę przyznać, że było to fajne doświadczenie, bo zaczęłam dostrzegać rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. No to zaczynamy!

1. Aplikacja Forest: Stay Focused


Aplikacja,którą polecała Ania znalazła się na pierwszym miejscu, chociaż zainstalowałam ją dopiero wczoraj. Na początku, jak przeczytałam, że aplikacja polega na tym, że przez określony czas nie korzystamy z telefonu, a w tym czasie rośnie drzewko, to wybuchnęłam śmiechem. Bez przesady. No przecież potrafię wytrzymać bez telefonu. Czego to ludzie nie wymyślą. A jednak. Nawet nie wiecie, jak to drzewko mnie motywuje do bycia skupioną. Wyznaczam sobie określony czas i wtedy pracuję. Mam perspektywę, że za chwilę się skończy, więc nie rozwlekam obowiązków nieskończoność.

2. Maść z witaminą A

Jeżeli tak, jak ja macie problem z nadmiernie wysychającymi skórkami, to jest to świetne rozwiązanie. Zapłaciłam za nią chyba 4zł, a działa rewelacyjnie. Można nią smarować wszystkie suche części ciała, ale dla mnie to trochę niepraktycznie, bo jednak jest dość mała, więc używam jej głównie na skórki. No i ten zapach ♥.

3. Żel do mycia Cien

Znacie tę sytuację? Kończy się żel do mycia, a wy nie macie czasu skoczyć do drogerii, więc bierzecie pierwszy lepszy w markecie? Cien to marka własna Lidla, a żel kosztował niecałe 3zł. Nie spodziewałam się po nim niczego rewelacyjnego, bo też nie mam szczególnych wymagań. Pięknie, intensywnie pachnie, ma kremową konsystencję i super się pieni (a to dla mnie najważniejsze :D). 

4. Pitbull. Niebezpieczne kobiety 


Nie chodzę do kina zbyt często, bo jest mi tam zawsze zimno (tak, wiem, że to dziwne). W tym miesiącu spontanicznie podjęłam decyzję i wylądowaliśmy z Karolem na Pitbullu. Pierwsza część bardzo mi się podobała, chociaż mój poziom przerażenie był ogromny. Ta część jest trochę inna. Zawsze będą głosy, że druga, to gorsza, naciągana itd. Dla mnie film jednak nie zawiódł i podobał mi się chyba nawet trochę bardziej niż Niebezpieczne porządki. Historia kilku silnych kobiet, to coś czego brakuje w kinie. Do tego trzeba dodać naprawdę kapitalne kreacje aktorskie. Bachleda- Curuś- szacun! Także polecam z całego serca, bo oglądanie takiego polskiego kina, to czysta przyjemność. 

5. EC1- Planetarium

Planetarium EC1 w Łodzi to jeden z siedmiu cudów Polski National Geographic tego roku. To nowo powstałe, łódzkie miejsce potwierdza, że "Łódź meneli" już dawno jest za nami, a teraz nadchodzi nowoczesne i ciekawe. Byłam na pokazie "Na skrzydłach marzeń" i przyznam, że dawno nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia. To miejsca jest niezwykłe. Film wyświetlany jest wyświetlany na suficie, który ma kształt kopuły. "Na skrzydłach marzeń" to animacja opowiadająca o zmaganiach człowieka z pokonaniem grawitacji. Praktycznie w całości wykonana przez polskich twórców. Nie da się opisać wrażeń, to po prostu trzeba zobaczyć! 

zdjęcie ze strony planetarium

2 komentarze:

  1. Można się śmiać z drzewek, ale jak się ich spróbuje... ;D W życiu nie słyszałam o tej maści, a nakupowałam się już trochę kremików za 20-30 złotych na suche skórki, które nic nie dały, więc cieszę się, że o tym napisałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się sprawdzi :) A drzewka są świetne!

      Usuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)