Leather skirt

Moje postanowienie systematycznego blogowania na razie się utrzymuje i chociaż ostatni czas jest dla mnie bardzo napięty, to udało się zrobić zdjęcia! Niedziela, Piotrkowska i wiatr, który robił z moimi włosami, co tylko chciał. 

Skórzana spódnica marzyła mi się już od dawna, ale nie wiedziałam na jaki model się zdecydować- takie zwykłe obcisłe, najczęściej z zipem do mnie nie przemawiały, rozkloszowane to też nie to. W końcu zakochałam się w wersji z frędzlami. Pierwszą zauważyłam w NewYorkerze, ale źle leżała (jak większość ubrań z NY, chyba jednak szyją na wyższych ludzi). Ta jest jest idealna. Do tego chyba najwygodniejsze buty na obcasie jakie mam i grube rajstopy. I oczywiście rękawiczki! Nie wyobrażam sobie zimy (no dobra, nawet jesieni) bez rękawiczek. Z ogromnym zaciekawieniem oglądam zdjęcia blogerek,  które piszą o trikach na największe mrozy, a na zdjęciach gołe dłonie. Raz, że chyba bym zamarzła, a dwa- to zabójstwo dla dłoni przecież! Zazwyczaj nosze takie z eko-skóry. Może nie są najcieplejsze, ale względnie chronią przed zimnem. W największe mrozy stawiam na wielkie kożuchowe rękawice z jednym palcem (takie ogólnie lepiej grzeją). Także zachęcam- dbajcie o swoje dłonie i sprawcie im rękawiczki!  


Spódnica- H&M
Botki- Deichmann
Bluzka- H&M
Torebka- No name 
Żakiet- Vintage








3 komentarze:

  1. Świetna ta spódniczka! Niebanalna, ciekawa, pasuje i na co dzień i na imprezę - zazdroszczę super zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! :) Muszę ją w końcu wypróbować na jakiejś imprezie.

      Usuń
  2. Pieknie wyglądasz. rękawiczki to atrybut Damy. Kup sobie kiedyś skórzane, jesteś tego warta. Buty tez ze skóry i prawdziwego zamszu.

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)