September

Przez wiele lat przełom sierpnia i września wiązał się ze szkolną gorączką, czasem podsumowań i tęsknoty za wakacyjnymi momentami. Moje najdłuższe w życiu wakacje jeszcze trwają, a początek września spędziłam włócząc się z ukochanym po moim nie mniej ukochanym Krakowie. Nie spodziewałam się też, że znajdę się w tym czasie w górach, bo miłością do górskich terenów nigdy nie pałałam i w Tatrach nie byłam od wielu lat, jednak trzy dni w Zakopanem były zdecydowanie udane!

A wszystko zaczęło się bardzo spontanicznie- postanowiłam, że chciałabym jeszcze kiedyś pójść na koncert Maryli Rodowicz (przez kilka lat była moją największą idolką i nadal pozostał mi sentyment, i chociaż słucham dzisiaj różnych utworów, to na klasykach Maryli zawsze bawię się najlepiej). Okazało się, że jeden jest w Oświęcimiu, a że z Oświęcimia do Krakowa rzut beretem powstał plan wyjazdu. Trzy dni w Krakowie, trzy w Zakopanem. Wawel, Kazimierz, Rynek, ogród botaniczny, przeróżne muzea, Morskie Oko, Dolina Kościeliska, Hala Ornak, Staw Smreczyński i wiele innych pięknych momentów. To był zdecydowanie udany wyjazd! Miłego oglądania!


















2 komentarze:

  1. KOCHAM GÓRY!!
    Pozdrawiam kochana:*
    Ola

    FASHIONDOLL.PL

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, czytałam o Twoim blogu, byłam na nim i skierowałam się tutaj :) Mamy podobne tematy blogowe ;)

    Zapraszam

    niedoskonaloscwdoskonalosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)