Wanderung

To wcale nie jest tak, że zginęłam, przepadłam i mnie nie ma. Jestem sobie i mam się bardzo dobrze. Niedawno rozpoczął się ostatni miesiąc mojego metrykalnego dzieciństwa. Nawet już przyszło wezwanie na szczepienie przeciwko dorosłości.
Ten ostatni miesiąc dzieciństwa wykorzystują do cna i bywam w domu tylko chwilami, a jak przypomnę sobie o zrobieniu zdjęć na bloga, to jest już ciemno... No cóż- klasa maturalna nie odpuszcza i ciągle coś jest do zrobienia, do tego próby poloneza, Szlachetna Paczka (zachęcam gorąco do zorganizowania paczki w waszym otoczeniu- dzisiaj została otworzona baza i możecie znaleźć rodzinę, której chcielibyście pomóc. :)) Do tego kina, łyżwy i inne przyjemne bajery... :) 

A dzisiaj mam dla Was szybciutki set- koszula wygrzebana z dna szafy, której nie nosiłam kilka lat, sweter podkradziony z maminej szafy i najwygodniejsze buty świata- workery. :) Ja uciekam (nie obiecuję, że na krótko), a Wam życzę miłego weekendu! 










 Koszula- Moodo
Sweter- Vintage
Legginsy- H&M
Buty- czasnabuty.pl 
Torebka- SH

2 komentarze:

  1. fajna ta koszula, lubię takie;)

    pozdrawiam
    velvetbambi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)