November

Nim się obejrzałam nadszedł listopad... W sumie nawet nie wiem kiedy minęły dwa tygodnie października, podczas których nie zdążyłam nic tutaj napisać. Dzieje się, dzieje- ciągle coś. :) Ale fajnie tak, lubię to zdecydowanie. A od najbliższego tygodnia ze zdwojoną siłą powracam do teatralnych zmagań, więc będzie się działo jeszcze więcej.
Listopad to szczególny miesiąc- pełen refleksji i zadumy, a zaczyna się nie byle jak, bo dniem Wszystkich Świętych. Dzisiaj na kazaniu ksiądz przytoczył bardzo fajną historyjkę- Krzyś zobaczył w kościele kolorowy witraż i spytał się mamy, kto na nim jest. Mama odpowiedziała dziecku, że to święty Marcin. Kiedy pani w szkole zapytała dzieci o to, kim jest święty, chłopiec już miał przygotowaną odpowiedź- święty to taki, przez którego świeci światło.
I wiecie co? Życzę Wam właśnie tego. I kompletnie nie ma znaczenia to, czy jesteście wierzący, czy nie. Nawet nie o samą świętość tu chodzi, bo różnie możemy ją rozumieć, ale właśnie o to światło. Życzę Wam, żeby świeciło przez Was światło i żebyście mogli się tym światłem dzielić. :) Bo jak święta, to i życzenia przecież. :)

Tymczasem wracam do nauki i innych przyjemności ;), a Was zostawiam ze zdjęciami z Dzierżoniowa (i okolic), w którym spędziłam pierwsze dni listopada.







5 komentarzy:

  1. Bardzo mądre słowa o tym świetle :) Dla mnie przełom października i listopada, ostatni tydzień był wyjątkowo podły, ale wierzę, że od poniedziałku (tfu, od tej chwili) mojego samopoczucie się poprawi, nowy miesiąc zawsze wnosi nadzieję na coś nowego i lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy pomysł, życzenia na Wszystkich Świętych :) No i nie tylko Ty jesteś zabiegana, pisz częściej :)

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)