Pink dress

Blog zwany różowymi kaloszami, wszystkie cykle są różowe, a tak na dobrą sprawę w mojej szafie różu jest bardzo mało. Dzisiaj mam dla Was bardzo delikatną, eteryczną sukienkę, którą dość dawno wyszperałam w jednym z second handów. Noszę ją dość rzadko, bo wymaga ode mnie specyficznego nastroju... różowego. :) Jest na tyle urocza, że zawsze wywołuje uśmiech na twarzy.
Pierwszy tydzień szkoły minął nawet nie wiem kiedy. Żyję w szalonym tempie i nie do końca ogarniam co się dzieję, ale zdecydowanie to lubię. Szkoła nie odpuszcza od pierwszego dnia, codziennie ubolewam, że to nie Potter jest moją lekturą, a zdecydowanie mniej ciekawe i równie długie pozycje. Teatralne życie też nabiera pędu, bo najbliższe przedstawienie już w sobotę. Jeśli ktoś byłby akurat w pobliżu to serdecznie zapraszam- 13 września o 19 w Gigantach Mocy w Bełchatowie "Śluby panieńskie", wstęp wolny. A w międzyczasie, który chyba nie istnieje zaczęłam kurs na prawo jazdy. Także dzieje się, dzieje. I zdjęcia udało mi się zrobić dopiero w niedzielę. Ale się udało! 
Zostawiam Was z porcją różowych, niedzielnych zdjęć i życzę udanego tygodnia! Zróbcie coś pozytywnego, coś dla siebie. :) 












Sukienka- SH
Buty- Deichamnn
Torebka- No name
Bransoletki- Pepco
Pasek- H&M 

4 komentarze:

  1. Jej, jaka słodka sukienka! :) Ja bardzo lubię różowy, ale średnio w nim wyglądam (nie tak źle jak w czarnym, w którym mam mnóstwo ciuchów, ale też bardzo blado ;)). Dzisiaj założyłam nową czarną bluzkę (oczywiście z SH) i spytałam Narzeczonego o zdanie: "ładna, ale trochę się ciebie w niej boję" - wszystko jasne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie przedmioty na maturę wybrałaś?
    Piękna sukienka! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polski, angielski, niemiecki i geografię na rozszerzeniu, matmę na podstawie, a języka na podstawę jeszcze nie wybrałam.
    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)