Holidays 2- Crete

Wczoraj w nocy szczęśliwie wylądowałam w Katowicach i po dwóch cudownych tygodniach spędzonych na Krecie wróciłam do wyjątkowo deszczowej Polski. Całą drogę powrotną towarzyszyła nam niemała ulewa. Nie dziwiło mnie w sumie, gdy na lotnisku pewien uroczy maluch rozpłakał się, bo nie chciał wracać do domu. Cóż- aura do powrotów nie sprzyjała, ale dziś nad Bełchatowem jest najpiękniejsze niebo- błękitne z uroczymi białymi chmurkami. A teraz koniec gadania! Zabieram Was w pierwszą część naszej wspólnej greckiej podróży. 




Na początek kilka zdjęć z Chanii. Jest to drugie co do wielkości miasto na Krecie (po stolicy Heraklionie). Chania do 1971r. była stolicą Krety. Pozostałości okupacji tureckiej i weneckiej sprawiają, że Chania jest bardzo ładnym miasteczkiem. Kreta jest podzielona na cztery prefektury i jedną z nich jest właśnie Chania. W tej prefekturze w miejscowości Agia Marina miałam okazję spędzić dwa tygodnie. 

Dwa razy byłam tam także na niedzielnej mszy świętej, która była wyjątkowa. Części stałe w łacinie i grece, pierwsze czytanie po grecku, drugie po polsku (nawet miałam okazję raz przeczytać), pieśni po angielsku, grecku i polska Barka, kazanie po angielsku i grecku. Dla turystów były przygotowane broszurki z tekstem czytań w różnych słowach. Coś niesamowitego! A na zakończenie wspólnie śpiewaliśmy Ave Maria- każdy we własnym języku, łącząc się we wspólnym refrenie. 






Góry nad morzem to ja bardzo lubię. I w takiej opcji- oglądane z dołu zdecydowanie do mnie przemawiają. :) 




 O miano najładniejszego miasta Krety z Chanią konkuruje Rethymnon. Jedni zakochują się w porcie Chanii, inni zaś pozostają zwolennikami weneckich uliczek Rethymnonu. Oba miasta są piękne, ale ja bardziej odnajduję się w klimacie stolicy kolejnej prefektury, czyli w Rethymnonie.




Elafonisi to maleńka wyspa nieopodal Krety, której cechą charakterystyczna jest różowy piasek kontrastujący z niesamowitym błękitem wody. Plaża nie była cała w ostrej fuksji tak, jak to sobie wyobraziłyśmy. Jedynie przy brzegu rozciągał się delikatnie różowy piasek, który swą barwę zawdzięczał wypłukującym się koralowcom. Mimo to jest to wyjątkowo piękne miejsce. Woda jest tak przejrzysta, że można wejść po szyję i spokojnie zobaczyć kolor paznokci u stóp. A to robi ogromne wrażenie. :)


I na koniec dwa zdjęcia z Agia Marina. Wbrew pozorom były fale! I to zdarzały się takie, że nie było opcji, żeby wejść do morza. Nie spodziewałam się tego zupełnie, ale to bardzo miłe zaskoczenie. 





A już niebawem druga część, czyli najpiękniejsza grecka wyspa- Santorini. 

1 komentarz:

  1. Jak pięknie wrzucaj kolejne zdjęcia *-*

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)