Różowa Niedziela (4)

Dzisiejsza niedziela jest wyjątkowo różową niedzielą, bo to w końcu.... Dzień Dziecka! Tak! Dzień, na który od małego czekałam calutkie pół roku- jedyny dzień, który nie jest w grudniu, a w który dostaje prezent, więc zdecydowanie zawsze szczególnie go wyczekiwałam. Metrykalnie to mój ostatni Dzień Dziecka, ale uważam, że całe życie trzeba mieć coś z dziecka i od dzieciaków mnóstwa się uczyć- kreatywności, spontaniczności, wyobraźni.



Dziś miałam okazję dać coś dzieciakom od siebie i bardzo się z tego powodu ciesze, że mogłam się przyczynić do uśmiechu na małych buźkach. Biegałam po bełchatowskim Heliosie jak tygrysek i malowałam ze świętującymi kolorowanki.

Na jednej z kolorowanek były dwa łosie na tle serduszka. Łosie były na Wawrzkowiznie, czyli w okolicy Bełchatowa. Dziewczynka zaczęła kolorować serce na czarno. Pytam się jej, dlaczego wybrała taki kolor, bo przecież serca są czerwone (cóż za sztampowe myślenie), a ona z przekonaniem mi odpowiada, że to przecież węgiel. I wiecie co? Rozwaliła mnie całkowicie. Faktycznie- węgiel jest sercem Bełchatowa, nie da się zaprzeczyć, ale nigdy bym nie wpadła na to, żeby serce w kolorowance zrobić czarne. I właśnie tego od dzieciaków trzeba się uczyć- myślenia poza granicami schematów. Piękne to jest. :) Niesamowicie dużo można się od dzieci nauczyć. Jak tylko mam okazję, podpatruję jakieś nowe, nieszablonowe zachowanie. Kuzyn dzisiaj jadł tort koparką. Może najpraktyczniejsze to nie było, ale kto z Was by na to wpadł? Fajnie dostrzegać wielofunkcyjność i odkrywać nowe zastosowania dobrze nam znanych przedmiotów. Koparka może więc zawartość wysypywać do buzi, łyżką do lodów można nakładać ziemniaki, a kapsle robić za kolczyki.

A takim maluchem byłam :)

Zrób coś, żeby poczuć się dzisiaj dzieckiem- kup sobie dużą watę cukrową albo mleko skondensowane w tubce (chociaż ja od dziecka obu tych rzeczy nie lubię), pohuśtaj się na placu zabaw, zrób swój własny pokaz mody i poprzebieraj się w najbardziej wariacyjne kombinacje ubrań albo (to zawsze lubiłam najbardziej! ) weź lusterko i 'chodź po suficie' (chodzisz, patrząc w lusterko i masz wrażenie, że chodzisz po suficie).

I życzę Wam wszystkim (bez względu na wiek, bo każdy przecież jest Dzieckiem Bożym), abyście nigdy nie byli 'za starzy' na ten super dzień i pielęgnowali dziecko w sobie. I podchodzili do wszystkiego pełni nadziei, optymizmu, entuzjazmu, nie poddawali się, a Wasza fantazja zaskakiwała Was samych!

4 komentarze:

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)