Lady in dress

Ostatnio pojawił się komentarz, że brakuje sukienek, że coraz rzadziej w nich chodzę. Dementuję! W mojej szafie wisi ponad trzydzieści sukienek- nie licząc tych, które są poukładane w komodzie ani spódnic. Myślę, że to całkiem niezła kolekcja, więc w sukienkach oczywiście nadal chodzę. Nie ma tygodnia, w którym nie zakładam sukienki. Zawsze jest to niedziela, ale zazwyczaj także jakiś dzień powszedni. Już od kilku lat nie wyobrażam sobie na niedzielną Eucharystię pójść w spodniach. Tę miłość rozbudziła we mnie wspaniała katechetka z podstawówki. Potem zwyczaj chodzenia w sukienkach wypielęgnowała oaza. Kiecki fajne są! I nie mówcie, że nie wygodne, że zimno, że coś. Bo i na rowerze się dobrze śmiga, zimniej wcale nie jest, jak się w dobre rajstopy zaopatrzy. Więc drogie panie- wyciągamy sukienki, spódnice i idziemy na podbój świata. 

Nie można porównać tego, jak czuję się w sukience, a jak w spodniach. Zupełnie inaczej. Ani gorzej, ani lepiej. Czasami więc jest takie dzień, że nie wyobrażam sobie założyć spodni, a czasami nie wyjdę w niczym innym, jak w jeansach i trzy razy za dużym swetrze/ koszuli. Sukienka dodaje niewątpliwie mnóstwo uroku i mam wrażenie, że ma tę przewagę, że nadaje się wszędzie. Aniamulje zainicjowała akcję 100 dni bez spodni. Może się włączysz? 

Jutro w jakiejś sukience podbijam Łódź- ogólnopolski finał konkursu "Z poprawną polszczyzną na co dzień". Trzymajcie kciuki, proszę! 











Bluzka- NY
Spódnica- H&M (SH)
Buty- zalando.pl
Płaszcz- Moodo
Kapelusz- No name
 Torebka- SH 

10 komentarzy:

  1. Nikola, trochę więcej oryginalności! Każde zdjęcie wygląda tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakieś propozycje? :>

      Usuń
    2. Mój poziom odczuwania temperatury podczas prowadzenia bloga uległ zmianie i o ile kiedyś paradowanie bez płaszcza przy -10 nie było problemem, to teraz stawiam jednak na to, żeby było mi ciepło. :D

      Usuń
  2. Powodzenia w lodzi. Trzymam za slowo z tymi 100 dniami! Od tej pory zawsze tylko sukienki i rajstopy. Dasz rade? Gdyby Ci sie udalo, byloby fantastycznie. 100 dni supereleganckiej Nikoli. Mimo pogody i niedogodnosci. To by bylo superkobiece. Wchodzisz w to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś poszło! :) I nawet się nie zgubiłam. :D A jeśli o 100 dni chodzi- akcja zakłada sto wyjść w sukience/ spódnicy- niekoniecznie z rzędu. :D Ale niech będzie to challange- napiszę o tym niebawem, postaram się w takim razie jak najczęściej (jak się uda to każdego dnia) chodzić w kieckach. :D Dzisiaj pół dnia- liczy się? :>

      Usuń
    2. Pewnie, ze sie liczy. Niech bedzie nawet i co drugi dzien, to juz piekny wynik. Nie zapomnij o rajtkach, nawet jak zrobi sie cieplej. Jak elegancko, to do konca. Jesli dasz rade, to uwierze w to, ze styl mozna sobie wyrobic 'nawet na oazie'. Trzymam kciuki. I czekam na kolejna stylizacje. Pozdrawiam

      Usuń
    3. A ja niecierpliwie czekam, aby dowiedzieć się kim jesteś. ;d

      Usuń
    4. Ja? Zajmuje się publicystyką, głownie interesuje mnie socjologia blogosfery. Lubię tu zaglądać, mam kilka ulubionych blogów. Twój do nich należy

      Usuń
  3. ładniej Ci jest w króciutkich włosach... :(

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)