Stay

Maxi to zdecydowanie najfajniejszy wiosenny strój, najbardziej praktyczny i zawsze idealny. No po prostu uwielbiam. Mam kilka maxi, ale akurat ta różowa jest moją ulubioną. Bardzo długo wydawało mi się, że z moim metr sześćdziesiąt trzy w kapeluszu zawsze będę śmiesznie wyglądać w długich kieckach, aż pewnego dnia wypatrzyłam czarną sukienkę i okazało się, że wygląda całkiem fajnie. I tak właśnie zaczęła się moja przyjaźń z długimi sukienkami. Ba! Nawet rower je polubił. Może nie jest to precedens najprostszy, ale da się jeździć. :) Tymczasem uroczyście rozpoczynam sezon rowerowy! Koła napompowane, łańcuch nasamarowany- wszystko za darmo, bo pan stwierdził, że kobiety tak mają. Faktycznie... blondynka w różowej kiecce na rowerze- to musiał być zabawny widok. :) 
Zostawiam Was ze zdjęciami z nad rzeki, a raczej rzeczki, która nie jest w moim mieście uznawana za najpiękniejsze miejsce, ale tę część bardzo lubię i od dawna widziałam tam zdjęcia w właśnie takim klimacie. Miłego oglądania, a ja idę odliczać dni do wakacji...Kiedyż one wreszcie?














Spódnica- SH
Bluzka- H&M young (SH)
Buty- Kari
Torebka- Allegro
Okulary- Sinsay
Kolczyki- Rossmann
Bransoletki- Pepco 

4 komentarze:

  1. Urocza ta twwoja maxi:) Ma piękny kolor:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. super okulary!

    pozdrawiam
    MademoisellePoisson

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje wakacje oficjalnie zaczynają się jutro :) pozdrowienia z klasy maturalnej :D
    O.D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie straszna... :D No ale powodzenia na maturze. :P

      Usuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)