NEW IN!

Pewnie już zauważyliście, że nigdy nie dodałam stylizacji w balerinkach. Przyczyna tego faktu jest prosta- nie posiadam takowego obuwia? Dlaczego? To jeszcze prostsze! Nie potrafię w nich chodzić. To wyznanie szokuje Was pewnie prawie tak mocno, jak to, że na rowerze nauczyłam się jeździć dwa lata temu. :D Dlatego zawsze ogromną radość wywołują w moim sercu i na twarzy wszelkie alternatywy tegoż obuwia (tak, w klasycznych czółenkach też nie potrafię) i posiłkuję się butami zapinanymi na kostce- ale te niestety skracają moje już wystarczająco krótkie nogi. Jakiś czas temu absolutnie pokochałam model t-barów i oto- dwie nowe cudowne pary, adekwatnie poprzedniego wpisu- kupione przez internet, ba na deezeee.pl. 

I mała czarna- uwierzycie w to, że cały czas nie mam takiej absolutnie prostej i klasycznej małej czarnej? Sama się sobie dziwię- mam taką ekstremalnie elegancką, bo z poloneza i teraz doszła ta z nieco fikuśnym tyłem. Ale przecież nie ma nic lepszego na chandrę niż śliczna kiecka za całe 5zł, nieprawdaż? :) 




4 komentarze:

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)