Mierzenie butów

Czy wyobrażacie sobie kupić buty bez mierzenia? Wiecie- tak w ciemno. O ładne, patrzę na rozmiar, biorę, idę do kasy, wracam do domu- niewygodne, za małe, za duże itd. No nie! Żadna z nas nie wyobraża sobie chyba kupić buty bez ich mierzenia. Myślicie sobie pewnie- nic głupszego już nie mogła napisać. Truizmy rodem z Coelho- mierzenie butów- doprawdy, temat godny nie tylko wpisu, ale całej książki! Taaaaak... i pewnie macie teraz rację. :) Ale nie do końca! Otóż... mierzenie butów ma ogromny wpływ na nasze życie. Dochodząc do sedna tematu- spotkałam się ze stwierdzeniem: z seksem przed ślubem jest jak z mierzeniem butów przed ich zakupem- to konieczność. No tak... bo jak tu kupić buty bez mierzenia? 


Pewnie myślicie sobie teraz: no nie! Taka zagorzała katoliczka, a jest za seksem przed ślubem! Cóż za obłuda!!! Ale już tłumaczę i z góry zastrzegam- potraktujcie ten wpis z przymrużeniem oka- but to nie człowiek, ale myślę, że mimo wszystko fajnie obrazuje sprawę. 

Kupowałyście kiedyś buty przez Internet? Deezee, Sarenza, czasnabuty, stylowebutki, allegro, szafa, ebay- portali na których można swoją szafę wzbogacić o kolejną parę jest całe mnóstwo i jestem niemalże przekonana, że każda z Was kiedyś skusiła się na jakąś parę. Internetowe sklepy obuwnicze cieszą się ogromną popularnością, a przecież butów tam nie mierzymy... Znamy długość wkładki, wiemy jak wyglądają i to na tyle... Czyli jakieś informacje są- w sumie to nawet kluczowe informacje. Wiadomo- cała tajemnica zostaje zachowana, nie widziałyśmy butów na żywo... Ale mimo to większość z nas już nie raz skusiła się na jakiś model z internetowej witryny i kliknęła KUP. Co wtedy? Szybki przelew i.... niemiłosiernie długie CZEKANIE. Z Bogiem sprawa jeśli buciki przywiezie kurier, gorzej jeśli zaufałyśmy Poczcie Polskiej i każdy dzień zdaje się być wiecznością.... Oczekiwania wzrasta, coraz bardziej pragniemy nowej pary, wreszcie....DZWONEK DO DRZWI, tak! To kurier z naszą paczką, szybka parafka i w szaleńczym pędzie rozrywamy opakowanie... SĄ! W końcu je mamy, nasze cudowne, wyśnione, idealne, wymarzone, niemalże perfekcyjne buty, na które tak długo czekałyśmy. Pierwsza przymiarka- idealnie! :) Warto było czekać? Zdecydowanie tak! Czyż radość nie jest większa niż wtedy, gdy idziemy do sklepu, wybieramy model- często najlepszą alternatywę, która nie zawsze rzuca na kolana, przymierzamy- okej, rozmiar się zgadza, wydają się wygodne, płacimy, wychodzimy. Pierwsze wyjście- tragedia, miały być wygodne, a obcierają. 

Nie mówię, że to reguła- buty z obuwniczych bywają wygodne, a internetowo można nie trafić. Ale wiecie co.... Wszystkie buty, które kupiłam przez Internet są idealnie wygodne i jeszcze ładniejsze, niż oczekiwałam (właśnie czekam na dwie pary z Deezee), a wszystkie, które mnie obcierają kupiłam po zmierzeniu w sklepie, w którym wydawały się być wygodne. Więc coś w tym jest. Powtórzę raz jeszcze- przymrużcie oczy trochę i uśmiechnijcie się czytając ten tekst. :) 

Wszystkim, z którymi jutro się zobaczę na Lednicy, choć widzieć pewnie nie będę :D życzę pięknej pogody i przede wszystkim ogromnej łaski Miłosierdzia. :) 

17 komentarzy:

  1. Ciekawy post :)
    zapraszam do siebie na konkurs z OASAP,na nowy post oraz do wzajemnej obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wniosek seks po ślubie = większa przyjemność xd , nie ?

    OdpowiedzUsuń
  3. co do butów, to ja najczęściej kupuję na internecie bez przymiarki i jestem zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A jednak mój sztywniacki umysł każe mi dotknąć buta zanim go kupi, bo czasem są po prostu nie takie w dotyku ;p. Btw, chyba z żadną częścią garderoby nie mam takich problemów jak z butami - trudno znaleźć mi jakieś dla siebie, zazwyczaj ;).

    Co nie zmienia faktu, że czasem warto czekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie byłaś przypadkiem w piątce na Lednicy? Chyba mi mignęłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zostałaś namierzona :) Pozdrawia koleżanka w koszuli w kratkę, siedzieliśmy w czwórkę koło zielonkawego namiotu, blisko wejścia (dwie dziewczyny, dwóch chłopaków) :D

      Usuń
    2. Trzeba było zagadać! :)

      Usuń
    3. Jakoś tak nie wyszło:)Chyba ze znajomymi byłaś. Za rok naprawimy to? :)

      Usuń
    4. Mam nadzieję! :) Zamiast tabliczki FREE HUGS będę nosić- Cześć, jestem PINKWELLINGTON :D

      Usuń
    5. HAHAHA! :) Na pewno jakoś na siebie wpadniemy :) Byłaś tam koło Namiotu Adoracji? Chyba największe przeżycia były właśnie na Wstawienniczej :)

      Usuń
    6. Pokręciłam się tam trochę i poszłam do spowiedzi. :) A Modlitwa Wstawiennicza chyba zawsze funduje niesamowite przeżycia. :)

      Usuń
    7. Fakt :) Tylko troszkę uzależnia ;)Jednak czasem potrzeba takiego "boskiego kopa na rozpęd." Ogólnie zadowolona z wyjazdu?

      Usuń
    8. Generalnie spoko, ale chyba nie do końca dla mnie. :)

      Usuń
  6. ooo tak buty bez przymierzania - to nie dla mnie! a co do spotkań z komenatrzy - boskie są :-D też wiele osób tak spotkałam, poznałam - fajne to ;-) Pozdrawiam ............cie...mno! he he

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm, ja kupiłam przez neta, a więc i bez mierzenia, tylko glany. I pokochałam je, jestem z nimi w stałym związku już 3 lata *-* I chyba muszę zacząć chodzić z Tobą po SH! :D Co prawda mamy odmienny styl (wnioskuję po obserwacji), ale wynajdujesz istne perełki, ot co :) Przytłacza mnie fakt, że odkąd powstała u nas Olimpia - 3/4 Bronka to żywe manekiny NY, nie można kupić żadnej fajnej koszuli po przecenie, jeśli chce się być oryginalnym - a ja bym chciała...

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm ja jeszcze się na buty kupione internetowo nie nacięłam - na szczęście.. :)

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)