Theater

Jeszcze kilka chwil i... kurtyna podniesie się w górę, błysk świateł oślepi, wokół będzie czuć atmosferę podniecenia i zapach adrenaliny. W końcu... pierwszy krok na ukochane deski, przed którymi tłum publiczności (no dobra... trochę przesadzam, ale jak na bełchatowskie warunki to i tak tłum). Kocham teatr, ale jakoś tak się niefortunnie ostatnio składało, że nie miałam możliwości stanąć przed pełną salą jako ktoś inny- wcielić się w jakąś osobę i być nią od początku do samego końca- to niesamowite uczucie, kiedy w jednej chwili możesz stać się zalotną i głupiutką kurą na przykład, a potem szybko przebrać i wcielić się w rolę wyzwolonej feministki. :) 
Zawsze mnie zastanawia, dlaczego ludzie potrafią zarzucić- nie powinieneś tego mówić, nie wiesz o czym mówisz, nie mogłeś tego przeżyć... Ale przecież- to nie ja, tylko moja postać. Nie wiem, czy wszyscy tak robią, ale ja np. nadaje nawet imię moim postaciom, żeby stawały się bardziej realne. :) Jasne- łatwiej pokazać emocję, które towarzyszą sytuacji, której sami doświadczyliśmy, ale od czego jest przecież WYOBRAŹNIA? 


I jako bonus- drugi raz już wiersz w moim wykonaniu. Tym razem Czesława Miłosza- Alkoholik wstępuje w bramę Niebios. 


8 komentarzy:

  1. gratuluję, jeżeli potrafisz zagrać osobę np. chorą na raka, bo 'od czego jest wyobraźnia', bo ja np. teraz dowiadując się, że jestem chora nie wiem, co mam ze sobą zrobić i jak się zachować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię takich dziewuszek, które myślą, że wszystko mogą, że wszystko potrafią. Mi w szkole zawsze mówili, że nie sztuka przechwalać się umiejętnościami, a sztuką jest przyznać się 'Wiem, że nic nie wiem'. Zawsze wszystkim życzę jak najlepiej, ale Tobie mam nadzieję, że ktoś utrze w końcu nosa. Bo piszesz o Bogu, a nie wydaje mi się, żebyś Nim żyła. A to jest najważniejsze. Tak jak napisała poprzednia dziewczyna. Ty 'potrafisz' sobie wyobrazić wszystko, ale potem wychodzą takie 'interpretacje', jakie dodajesz. Aktor z wieloletnim doświadczeniem zaczynając pracować nad jakąś rolę stara się poznać otoczenie, w jakim żyje, bądź żyłaby grana przez niego postać, ale Nikolka ma od tego wyobraźnie! Gratki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie do końca się rozumiemy... Fakt- mam wysoką samoocenę i akurat nie uważam tego za wadę. Nie mówię, że JA potrafię sobie wszystko wyobrazić i mój warsztat jest doskonały. Nie- nie mam jeszcze ani tak rozbudowanej wyobraźni, ani takiego warsztatu. Ale pewnie- łatwiej jest szybko ocenić, że jeśli ktoś wysoko się ocenia, to nie żyje Bogiem... Pozdrawiam, 'Nikolka'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, że umiesz siebie doceniasz, bo dzięki temu doceniasz Boga, który Cię stworzył. Czym innym jest wysoka samoocena, a czym innym pycha.
      Nie jestem ekspertem od aktorstwa, ale słyszałem o dwóch szkołach. Pierwsza (tzw. amerykańska) zakłada bardzo realne stworzenie postaci. Aktorzy czasami latami przygotowują się do roli. Dochodzi do tego, że stwarzają dla swojej postaci inny sposób mówienia, charakterystyczne ruchy, czy nawet sposób chodzenia i poruszania się.
      Druga szkoła zakłada, że aktorstwo to jest gra, więc ta gra może być widoczna. Tutaj liczy się konwencja.
      Pierwsza szkoła jest dobrze widziana w filmie, druga jest bardziej odpowiednia dla teatru. Bo ciężko jest aktorowi żyć swoją rolą, jeżeli gra w kilku spektaklach w tym samym czasie. Musi wtedy oddzielić życie od aktorstwa. Do wielka klasa, aby np. odejść od pracy w ogrodzie, pójść do teatru, przebrać się i zagrać jak za każdym razem.

      Nie jesteś zawodową aktorką, więc niezrozumiałe byłoby wymagać od Ciebie cudów. Myślę, że wykonujesz dobrą pracę i najważniejsze, że przynosi Ci to radość.

      A tak w ogóle to pamiętaj, że nikomu nie musisz udowadniać, że żyjesz Bogiem.

      Usuń
  4. To w sumie dobrze, że w wieku 16 lat potrafisz jasno powiedzieć, co Cię interesuje. Owszem pewnie są osoby bardziej świadome swoich zdolności, czy możliwości, ale jest też wiele osób, które nie potrafią się w ogóle określić i wybrać swojej drogi.
    Trudno mi oceniać recytację, jako człowiekowi z ulicy, który się na tym kompletnie nie zna... Czegoś minimalnie brakuje, ale nie potrafię tego nazwać. W każdym bądź razie nie brak Ci odwagi i wyrazistości. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Bassia. To dobrze, że przynajmniej wiesz co chcesz robić. A mieszanie do tego Boga nie wydaje mi się potrzebne. Masz 16 lat to oczywiście wiadomo, że warsztat nie jest doskonały, ale na tym polega sztuka(moim skromnym zdaniem)na doskonaleniu się.
    Z mojej strony wszystkiego dobrego :)

    ps. wysłałam Ci wiadomość na poczcie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nic do mnie nie doszło. Mogłabyś wysłać jeszcze raz?

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)