Bomba

-Kochasz Boga? 
- Oczywiście! 

Tak- z reguły większość chrześcijan właśnie tak by odpowiedziała. Ale co to właściwie znaczy- kochać Pana Boga? Kiedy rzuca Cię chłopak- ten ukochany, jedyny, który miał być na całe życie, ogarnia Cię czarna rozpacz, wyrywasz włosy z głowy, zjadasz niezliczone ilości litrowych pudełek lodów i namiętnie oglądasz komedie romantyczne- bo przecież zawsze się schodzą. 

A jak zgrzeszysz? Grzech przecież powoduje, że odchodzisz od Boga- tak, tak- od tego, którego kochasz. Mówisz Mu- stary, dziękuję za nasz związek, było fajnie, ale zostańmy przyjaciółmi (swoją drogą, najgorsze, co można usłyszeć, bo i tak się z tego nikt nigdy nie wywiązuje..., prawie jak irański ta' arof -.-). I co? I w porządku, jesteś po rozstaniu z Ukochanym i nie rwiesz włosów z głowy, nie wpadasz w histerię, nie marnujesz tony chusteczek, nie zaczynasz obgryzać paznokci i nie biegniesz w rozpaczy do konfesjonału... 




A no właśnie. Jak to z tym konfesjonałem jest? Jak to się dzieje, że nie boimy się pójść spać z grzechem ciężkim? Że odwlekamy wizytę w konfesjonale w bliżej nieokreśloną przyszłość- bo a to nie ten spowiednik, a to czasu nie było, a to kościół nie taki, a to na mszy, a to coś, a to coś... Ryzyko spore- bo przecież możesz jutro nie wstać? Bo przecież możesz nie doczekać pierwszego w miesiącu piątku, bo akurat nadjedzie niespodziewanie ciężarówka, albo z ukrycia wyskoczy Pan Bóg, oznajmiając, że to już END- ciąg dalszy nie nastąpi. I co wtedy? 

Czysto hipotetycznie- ksiądz nam podrzucił takie porównanie na lekcji- gdybyś miał dziesięć samolotów- w jednym z nich bombę- zaryzykowałbyś i poleciał? Bo ja nie sądzę. 
No właśnie- boimy się stracić życie, a nie boimy się zaryzykować utraty życia wiecznego. Stawiając na szali życie ziemskie- kilkadziesiąt lat przy dobrych wiatrach, a wieczność, to lot samolotem, w którym na 10% znajduje się bomba jest znikomym ryzykiem, wobec tego, które podejmujemy setki razy przecież- bo kto nie zwleka z wizytą przed kratkami konfesjonału? 


9 komentarzy:

  1. Jestem ateistką fakt. Może dlatego, że rodzice są? A może dlatego, że staram się odsunąć jak najdalej myśl o życiu wiecznym. Bo właśnie 'życie wieczne' zawsze wydawało mi się najgorszym koszmarem. Może i to głupie, ale tak w głowie poukładane mam. Nie nadaję się na 'coś wiecznego'. Myśl o tym, że żywot ma swój kres, mobilizuje z korzystania z lat, które mamy.
    I spowiadanie się 'komuś' też średnio mi odpowiada. Chyba cierpię na brak zaufania. Za dużo się naczytałam o pedofilach w Kościele. Wolałabym spowiadać się przed przyjacielem czy mamą. Przed kimś bliskim, dla którego nie jestem osobą X i jednocześnie przed kimś, kto będzie ze mną szczery.
    Poza tym zawsze jak pytali mnie w co wierzę, to zwykłam odpowiadać, że w ludzi. Wierzę, że ludzie są dobrzy, lecz nie wszyscy i nie zawsze. Trzeba tą dobroć z nich nie raz na siłę wyciągać. ; >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też bardzo długo przerażała perspektywa życia wiecznego i cały czas się trochę boję, bo też właśnie jestem człowiekiem, który się bardzo szybko nudzi i potrzebuje zmian.
      A Kościół nie jest pełen tylko pedofilii. Są też super księża- z którym rozmowa serio potrafi pomóc, dużo wyjaśnić- nawet niekoniecznie wierzącemu, ale po prostu człowiekowi. :)

      Usuń
    2. Dlatego nie mówię, że wszyscy to od razy pedofile. Moja koleżanka bardzo często rozmawia z jednym księdzem jest fantastyczną ciepłą osobą. ; >
      Poza tym z natury mam też trochę naukowe podejście. I często ciężko uwierzyć mi w coś, czego udowodnić się nie da.

      Usuń
    3. da się udowodnić, jest wiele dowodów na to

      Usuń
  2. Więcej takich wpisów, bardzo proszę. :-) Z tą miłością do Boga - wspaniałe porównanie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się. Ale chcę żeby były porządne, dlatego są rzadko.

      Usuń
  3. Boisz się Boga ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy naprawdę wszystko od dwóch tygodni musi mi mówić, że mam pójść do spowiedzi? A żebyście wiedzieli, że jeszcze w tym tygodniu pójdę! ;)

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)