Dobry dzień...

Kiedyś przyjaciółka wysłała mi demota z brzydkim łóżkiem, ale ze świetnym hasłem: Dobry dzień to taki, kiedy kładąc się spać wspominasz zamiast marzyć. No, to teraz możecie się przyznać- ile razy przed snem, kiedy już leżycie w cieplutkich łóżeczkach tworzycie wyimaginowane scenariusze, rozmyślacie co by było gdyby i rozkminiacie nad beznadziejnością waszego życia i wmawiacie sobie, że generalnie to wszystko jest do dupy? Dla mnie przez klika ostatnich miesięcy to był standard, aż nagle coś się zmieniło. Nagle, a dokładniej mówiąc w Nowy Rok. Co i dlaczego? Nie mam pojęcia, wiem, że jest mi z tym absolutnie świetnie. 

weheartit.com



Pomyśl o swoim życiu w inny sposób. Czy naprawdę warto się zamartwiać tym, że masz dwa kilo za dużo, twoje włosy nie są wystarczająco lśniące, a książę na białym koniu nie nadjeżdża? W Nowy Rok dostrzegłam, że ten dzień był piękny! Noworoczne śniadanie z przyjaciółką, msza święta, na której moja ulubiona kolęda- Maleńka Miłość, rodzinny obiad, matematyczna herbatka i "Legalna blondynka". Elle Woods to moja mistrzyni <3 obie części oglądałam już sto razy, ale za każdym razem śmieszą tak samo, a ile treści niosą ze sobą? Elle ostatnio nauczyła mnie bardzo ważnej rzeczy- nie warto zadręczać się tym, co było, tym, co minęło. Trzeba podnieść głowę do góry i iść naprzód. Elle uczy też, że nie musisz niczego udowadniać innym, możesz pokonywać swoje granice dla siebie i tylko dla siebie- wtedy to ma sens. Jeśli ktoś cię doceni, tylko dlatego, że mu pokazałaś na ile cię stać, to znaczy, że nie jest Ciebie wart. W każdym dniu możesz znaleźć coś pięknego- nie podnoś tylko poprzeczki, tak że Twoje życie nie będzie w stanie jej przeskoczyć, zadręczanie się nic nie daje- doceniaj to, co masz- to absolutnie najlepsza recepta na szczęście, które nieustannie pojawia się na listach postanowień noworocznych. Szczęście nie przychodzi tak o, żeby być po prostu szczęśliwym, trzeba coś zrobić. :) 

tumblr.com

Styczeń- pierwszy miesiąc, dla mnie to miesiąc pod hasłem PORZĄDEK. Może ktoś się przyłączy do mnie i razem ze mną posprząta swoje życie? Zaczynam od porządku, bo żeby cokolwiek zdziałać muszę najpierw zapanować na chaosem. "Legalna blondynka" pomogła mi uporządkować kilka spraw we mnie, a przynajmniej była bodźcem do pewnej zmiany. Mam też śliczny kalendarz. Dalsze porządki- i widoczne i nie w tym miesiącu- na koniec będzie małe podsumowanie. :) 

4 komentarze:

  1. wierzę w Ciebie.
    ja również powinnam uporządkować swoje życie, a przede wszystkim powiedziec sobie czego chcę, do czego dążę i czy warto. chociaż zawsze warto próbować.

    p.s również uwielbiam legalną blondynkę.
    oglądałam ją setkiiiii razy, ale nadal ma dla mnie sens i jasny przekaz.
    niby głupi, śmieszny film, a ile potrafi wnieśc do życia ludzi.

    pp.s pamiętaj! nigdy się nie poddawaj.

    Twoja stała bywalczyni- Paulina :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zmiany z reguły wychodzą na dobre, a każdy krok w tym kierunku, a co za tym idzie wszelkie przeciwności niech w żaden sposób nie zniechęcają Cię do realizowania wymierzonego celu :)
    życzę powodzenia !

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rowniez uwielbiam "Legalną blondynkę! " Film jest fantastyczny :)
    Co do notki to dobra refleksja.
    Kazdy potrzebuje czasem zmian :)
    Pozdrawiam, Ola (tak, Ola od ksiązki :D ) :*

    OdpowiedzUsuń

Twój dobre słowo, motywująca krytyka są dla mnie motorem do działania! Zostaw ślad po swojej obecności. :)