6 nowych słów na Dzień Języka Ojczystego

6 nowych słów na Dzień Języka Ojczystego

No dobra, Dzień Języka Ojczystego tak naprawdę był wczoraj, czyli 21 lutego. Chociaż poszło mi i tak lepiej niż rok temu, gdy z tekstem na Dzień Języka Ojczystego spóźniłam się dwa dni. Może za rok się uda? W każdym razie to dobry pretekst, by podzielić się językowymi ciekawostkami, które uwielbiam. Tym razem nie będzie o błędach (czyli zdecydowanie mojej ulubionej części polszczyzny), a o nowych słowach. Słownik Języka Polskiego PWN jest co roku aktualizowany i są do niego dodawane nowe słowa. Przyznam, że zazwyczaj podchodzę do tematu dość sceptycznie i nie jestem fanką nowości, ale z drugiej strony... to, że język się rozwija jest naturalnym zjawiskiem, a że dziś dopisujmy do słownika najczęściej anglicyzmy - cóż, akurat takie czasy. Kiedyś polszczyznę zalewały zapożyczenia z francuskiego, a dziś zupełnie nie zastanawiamy się nad pochodzeniem takich słów jak: farsz, banalny, beszamel czy brylować. Tak pewnie też będzie za kilkadziesiąt lat w przypadku dzisiejszych "nowości", które choć na co dzień powszechnie używane, jakoś trochę uwierają w słowniku.




7 pomysłów na randkę z samą sobą

7 pomysłów na randkę z samą sobą

Walentynki za nami, ale czy to oznacza, że nie można już chodzić na randki? Wręcz przeciwnie! Każdy moment jest dobry, by celebrować miłość, cieszyć się pięknymi chwilami i celebrować życie. Ale, ale...Ja dzisiaj nie będę Wam wymyślać, gdzie to możecie udać się ze swoją "drugą połówką". Po pierwsze to temat, który w tym momencie mnie nie dotyczy, więc co Wam będę gadać, a po drugie - takich pomysłów znajdziecie w sieci całe mnóstwo. Poza tym wspólne wychodzenie na randki jest całkiem popularne. Dlatego ja dzisiaj zachęcam Cię - idź na randkę sama ze sobą. Niezależnie od tego, czy jesteś w związku, czy też nie - zabierz siebie na randkę. Pokaż sobie, że się kochasz, docenisz i chcesz ze sobą spędzić trochę czasu.
Przyznam, że dla mnie zabieranie siebie samej na randki wcale nie jest aż takie oczywiste. Ale małymi kroczkami staram się to zmieniać i wychodzić ze swoje strefy komfortu, bo tego często tego typu wyjścia wymagają. Np. gdy znajdę interesujące mnie wydarzenie i nie mam z kim się na nie wybrać, bo akurat nikt z moich znajomych nie jest daną tematyką zainteresowany, to moja pierwsza myśl jest - e... nie.... sama nie będę szła. Ale potem sobie przypominam, że to strasznie głupie myślenie i nie będę rezygnować z czegoś, co mnie interesuje. Traktuję to wtedy, jak fajny czas dla siebie samej, okazje do rozwoju, czy lepszego poznania siebie. Dlatego właśnie namawiam Cię - weź i idź na randkę sama ze sobą. Potraktujmy to razem, jako wyzwanie - ja większości tych punktów też nie realizowałam, ale wiem, że bym chciała. Każde nowe doświadczenie czegoś uczy i poszerza horyzonty. Więc dlaczego nie?



Nie szukam drugiej połówki

Nie szukam drugiej połówki

Walentynki. Czas podzielić się na dwa obozy- uwielbiać albo krytykować na każdym kroku. Albo wykorzystać ten dzień, jako pretekst i pomyśleć sobie o związkach i relacjach w ogóle. O tym, co jest warte zachodu, a co niekoniecznie. I czym ta miłość tak naprawdę jest. Albo inaczej - czym jest dla Ciebie i co sprawia, że dana relacja ma sens i dalej chcesz o nią zabiegać. Co sprawia, że chcesz te Walentynki spędzić z tą "drugą połówką". Ale tak naprawdę autentycznie chcesz, a nie spędzasz, bo tak wypada, bo taka presja społeczna, bo to w końcu Walentynki, a to Twoja "druga połówka", więc to normalne, że spędzicie ten dzień razem, nawet jeśli niekoniecznie masz poczucie, że wszystko jest okej. I powiem Ci, że właśnie tak sobie z okazji tych Walentynek ze statusem w związku: wolny, siedzę i myślę, że ja zdecydowanie nie szukam drugiej połówki.



Nie ma rzeczy, której nie dasz rady zrobić

Nie ma rzeczy, której nie dasz rady zrobić

Mam wrażenie, że często największym wrogiem siebie i swoich marzeń, jesteśmy my sami. To my stajemy sobie na drodze, myśląc, że na pewno nie damy rady, wmawiając sobie, że bez sensu jest próbować, bo i tak nic z tego nie będzie, bo nasze marzenie jest zdecydowanie poza zasięgiem możliwości. Faktycznie, jeśli z góry zakładasz, że się nie da, że sobie nie poradzisz, że nie dasz rady i że czegoś nie osiągniesz, to właśnie tak będzie.
No bo skoro i tak Ci się nie uda, to po co próbować, prawda? Lepiej od razu dać sobie spokój i nie marnować czasu na coś, co i tak nie przyniesie efektu i skupić się na tym, co proste i dostępne. Tak będzie łatwiej i bezpieczniej. Tylko jest jedno "ale" - w ten sposób nie osiągniesz tego, o czym marzysz, tego, co tak naprawdę chodzi Ci po głowie.



Jak znaleźć czas, gdy go nie masz?

Jak znaleźć czas, gdy go nie masz?

Tak wiele ambitnych planów, tyle marzeń i celów. A, no i oczywiście postanowień noworocznych. Początek lutego? No dobra, już porzuconych postanowień noworocznych. Nie oszukujmy się, ale większość ludzi ma mało czasu, ciągle gdzieś goni, biegnie i nie nadąża. A przecież pozycji na liście "to do" jest całe mnóstwo. I mam tu na myśli zarówno te bieżące sprawy, jak i długotrwałe projekty, które wymagają czasu, systematyczności i regularnego działania, by doprowadzić do celu.
Miałaś w planie czytać książkę tygodniowo? Codziennie uczyć się pięciu nowych słówek? Chodzić na siłownię 3 razy w tygodniu? A może medytować 10 minut dziennie? Albo po prostu wychodzić ze znajomymi na miasto i nie mówić im - sorry, nie mam dzisiaj czasu. Ale jakoś jeszcze się nie udało nawet zacząć, bo ciągle brakuje czasu. Cały czas jest coś do zrobienia, bo masa obowiązków, których nie można odpuścić, bo ciągle pojawia się coś niespodziewanego. A jak już masz wolny czas, to już Ci się nic nie chce i po prostu sobie włączasz serial. Odpoczynek tez jest ważny i ja to zupełnie rozumiem - bywa i tak. Nie da się wyrobić 150% normy. A nawet i 100% to za dużo. Ale w większości przypadków jestem w stanie się z Tobą założyć, że Ty ten czas masz, tylko nie potrafisz go znaleźć. Dlatego powiem Ci, jak ja próbuję wywalczyć dodatkowe minuty w ciągu dnia i na co tracę zdecydowanie za dużo czasu.