Jak spędzić weekend w Warszawie?

Jak spędzić weekend w Warszawie?

Od czasu do czasu lubię odwiedzić Warszawę i odkrywać kolejne miejsca. Nie wiem, czy chciałabym mieszkać w tym mieście, choć takiej opcji zupełnie nie wykluczam, ale weekendowe odwiedziny potrafią być bardzo przyjemne. Szczególnie jeżeli są pretekstem to spotkania z przyjaciółką, z którą na co dzień dzieli cię sporo ponad tysiąc kilometrów. Postawiłyśmy zdecydowanie na relaks, odpoczynek i dużo czasu na babskie pogaduchy, więc odpuściłyśmy sobie najbardziej popularne muzea itd., wybierając to, co wydawało nam się bardziej interesujące i pasujące do nas. Pokaże Wam dzisiaj, gdzie się wybrałyśmy, gdzie spałyśmy i co jadłyśmy.



Nie jestem cyborgiem, Ty też NIE

Nie jestem cyborgiem, Ty też NIE

Gdy kolejny dzień wstawałam chwilę po 7, by uczyć się od rana, a efekt był taki, że cały dzień chodziłam przymulona, jakby ktoś walnął mnie w łeb, czytałam notatki, ale zupełnie nie rozumiałam treści poszczególnych słów, doszłam do wniosku, że czas powiedzieć sobie STOP. I sobie odpuściłam. Przestawiłam budzik na późniejszą godzinę, wyspałam się, bez spiny zjadłam śniadanie i okazało się, że nagle mam energię, chce mi się i mogę bez problemu skoncentrować się na tym, co mam do zrobienia. I wtedy to do mnie dotarło - nie jestem cyborgiem. Nie dam rady cały czas funkcjonować na najwyższych obrotach, nie dając sobie czasu tylko dla siebie, nie dając sobie przyzwolenie na nicnierobienie, na odpoczynek i błogi relaks.



Nie czekaj na idealny moment

Nie czekaj na idealny moment

Czekamy na idealny moment ze wszystkim. Z rozpoczęciem diety, z przeprowadzeniem trudnej rozmowy, z prośbą o podwyżkę, z kupnem biletów na lot w nieznane, ze zmianą pracy, z decyzją na dziecko, z tym żeby zacząć się dobrze odżywiać, zakończyć jakąś relację albo po prostu fajniej żyć. Czekamy na idealny moment. Bo dziś pogoda była nie taka, albo wstałam zbyt późno, humor nie ten, a Wenus była w złym położeniu względem Merkurego. Czekamy wiecznie na idealny moment, by zrobić coś. A idealny moment jest jeden - właśnie teraz.



Moje cele na 2019

Moje cele na 2019

Tak, jestem jedną z tych osób, dla których Nowy Rok nie jest tylko symbolicznie ustalonym dniem, od którego zmienia nam się data. Jestem jedną z tych osób, dla których Nowy Rok ma znacznie większy wymiar - jest pewnym początkiem, świeżym startem i pretekstem do zmian. Z drugiej strony nie tylko Nowy Rok jest dla mnie takim momentem - życiowe porządki zazwyczaj też robię na wiosnę i z początkiem roku akademickiego. Ale styczeń ma w sobie coś takiego, że działa mi się najlepiej i jak potem patrzę na to, co robiłam, to właśnie początek roku wypada najlepiej. Więc skoro mam taką tendencję to korzystam i działam, by stawiać sobie kolejne cele i iść w ich stronę.

Nieodłączonym dla mnie elementem planowanie Nowego Roku, jest podsumowanie poprzedniego. Trzeba zamknąć pewien etap, zobaczyć co wyszło, a co nie, co dalej jest dla mnie ważne, a co już zdecydowanie przestało być i tak zweryfikować swoje marzenia i cele. Ja już to zrobiłam i tak powstał tekst, w którym dziękuję 2018 za to, że był taki dobry




2018 - dziękuję, że byłeś taki dobry!

2018 - dziękuję, że byłeś taki dobry!

Mój dzisiejszy nastrój nie do końca pokrywa się z tym tekstem, ale to był naprawdę dobry rok. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jeden z najlepszych, jakie dotąd miałam okazję przeżyć. Wydarzyło się mnóstwo dobrego, poznałam wiele wspaniałych osób i przeżyłam dużo pięknych chwil, za co jestem niezmiernie wdzięczna. I zdecydowanie nie zawsze jest idealnie i tak, jakbym to sobie mogła wymarzyć, ale takie jest przecież życie. Gdyby nie gorsze momenty, nie docenialibyśmy tego, co dobre.
I między innymi dlatego piszę takie teksty, by potem móc usiąść i sobie przypomnieć, ile fajnych rzeczy mnie spotyka. Dlatego próbuję codziennie znaleźć powód, dla którego jest wdzięczna za ten dzień. Dlatego w gorsze dni, przeglądam swojego Instagrama i myślę - kurde, naprawdę fajna laska! To trochę taki mój "słoik sukcesów" - zamiast spisywać karteczki z sukcesami i dobrymi momentami, dodaję zdjęcia na Instagrama i to naprawdę działa.
Oczywiście na początku tego roku spisałam postanowienia noworoczne i zapewne zrobię to również i w tym roku. Jak mi poszło? Różnie, ale ja do postanowień podchodzę dość luźno, a i nigdy nie precyzuję ich jakoś bardzo konkretnie.  No to co? Czas na małe podsumowanie!