Ta nieszczęsna owłosiona pacha...

Ta nieszczęsna owłosiona pacha...

Jest coś takiego jak ruch body positive, czy po polsku ciałopozytywność. Główny zamysł jest taki, by promować miłość do swojego ciała i postawę akceptującą to, że nasze ciała się między sobą różnią, sylwetki odbiegają od wyznaczanych przez modę kanonów, a każde ciało - niezależnie od tego, czy jest drobne, czy puszyste jest piękne. A przede wszystkim - cudze ciało, to nie Twoja sprawa. I ja się z tym wszystkim zgadzam. A mimo to ogromna część treści dotyczących ciałopozytywności mnie strasznie wkurza i wzbudza mój sprzeciw. Bo istotą podejścia body positive powinna być akceptacja po pierwsze dla swojego ciała, a po drugie szanowanie cudzych wyborów i nie narzucanie swoich jako tych "bardziej słusznych". A takie komunikaty docierają do mnie za każdym razem, gdy wejdę na któryś profil promujący bodypositive, a co za tym bardzo często idzie w parze i feminizm. I zastanawiam się, czy trochę nie wpadamy w tym momencie w błędne koło? Bo nie jest spoko, gdy promujemy tylko szczupłe sylwetki, nie jest spoko, gdy pokazujemy ogolone pachy na plaży, ale gdy pokazujemy nieogolone ciała, mówiąc, że bez włosów to tak dziwnie i nienaturalnie, to wszystko jest okej? Dla mnie nie do końca...



16 pomysłów na weekend w Łodzi

16 pomysłów na weekend w Łodzi

O Łodzi często się mówi, że to brzydkie miasto. Nic specjalnego. Po prostu miasto meneli i brzydkich, starych kamienic. Nie warto tu w ogóle przyjeżdżać. Gdy 4 lata temu zdecydowałam się na studia w Łodzi nie brzmiało to jak zapowiedź świetniej przygody. Przez te 4 lata Łódź się zmienia cały czas, rozwija i pięknieje. Wciąż powstają nowe interesujące miejsca, a w Łodzi zdecydowanie nie można się nudzić. Trzeba tylko chcieć! Może i Łódź nie wygląda jak Kraków, czy Gdańsk. Nie ma starówki ani żadnego centralnego punktu. Łódź jest po prostu inna, co sprawia, że jest niepowtarzalna i powoduje, że właśnie dlatego warto się do Łodzi wybrać, choćby na weekend. By poczuć ten klimat starych fabryk i przemysłowej Łodzi. 


Wstydzę się, że jestem polską katoliczką

Wstydzę się, że jestem polską katoliczką

Jestem Polką. Jestem katoliczką. Może nigdy nie byłam przesadną patriotką, ale zawsze z dumą mówiłam, że jestem z Polski. Nigdy też nie miałam problemu z tym, żeby otwarcie mówić, że jestem wierząca, że chodzę do kościoła, że jestem katoliczką.
Aż nadszedł moment, w którym wstyd mi powiedzieć, że ja też jestem Polką, że ja też chodzę do Kościoła. Wstyd mi stanąć obok. Zwyczajnie wstyd mi za innych, którzy teoretycznie wyznają te same wartości, co ja.





Czy warto kupić kubeczek menstruacyjny z Rossmanna?

Czy warto kupić kubeczek menstruacyjny z Rossmanna?

Dużo się mówi ostatnimi czasy o byciu eko, o generowaniu mniejszej ilości śmieci, a lipiec to #lipiecbezplastiku. Ja staram się na tyle, na ile mogę i chcę zmniejszać ilość produkowanych przeze mnie śmieci. Wszystko jednak robię z poszanowaniem swojego komfortu i swojej wygody. I tak na przykład dalej kupuję ser żółty w markecie, zapakowany w folię, bo nigdzie w bliskiej okolicy nie mam takiego na wagę, a jechać po niego specjalnie - dla mnie nie ma sensu. Postanowiłam jednak przerzucić się na kubeczek menstruacyjny i tym samym mocno ograniczyć ilość śmieci, produkowanych każdego miesiąca. I tak od kilku miesięcy testuję sobie kubeczek menstruacyjny Facelle z Rossmanna i postanowiłam podzielić się z Tobą moimi spostrzeżeniami - wszystkimi wadami i zaletami, które do tej pory zauważyłam, praktycznymi informacjami i czemu mój wybór padł właśnie na ten. 


Godne zjedzenia #6 - Panda Cafe

Godne zjedzenia #6 - Panda Cafe

To chyba pierwszy raz, gdy na blogu pojawia się "słodkie miejsce". Zazwyczaj dzielę się z Wami konkretami - burgery, pizza, mięsko. Czyli to, co lubię najbardziej. Prawdę powiedziawszy ja bardzo rzadko chodzę na kawę na mieście, a na ciastko to jeszcze rzadziej. Po pierwsze nie jestem fanką słodkiego, a po drugie zwyczajnie szkoda mi płacić dychę za małą kawę. A jakbym sobie wymyśliła jeszcze jakąś na wypasie to już w ogóle. Więc zazwyczaj wolę dołożyć parę złoty i zjeść pyszne mięsko niż iść na kawę. No wiecie, każdy lubi co lubi... 
Ale gdy zobaczyłam, że w Łodzi otworzyło się nowe miejsce o wdzięcznej nazwie - Panda Cafe, którego motywem przewodnim są pandy, a w dodatku mają huśtawkę na tle pięknej instagramowej ściany, to wiedziałam, że muszę tam pójść!