Nie szukam drugiej połówki

Nie szukam drugiej połówki

Walentynki. Czas podzielić się na dwa obozy- uwielbiać albo krytykować na każdym kroku. Albo wykorzystać ten dzień, jako pretekst i pomyśleć sobie o związkach i relacjach w ogóle. O tym, co jest warte zachodu, a co niekoniecznie. I czym ta miłość tak naprawdę jest. Albo inaczej - czym jest dla Ciebie i co sprawia, że dana relacja ma sens i dalej chcesz o nią zabiegać. Co sprawia, że chcesz te Walentynki spędzić z tą "drugą połówką". Ale tak naprawdę autentycznie chcesz, a nie spędzasz, bo tak wypada, bo taka presja społeczna, bo to w końcu Walentynki, a to Twoja "druga połówka", więc to normalne, że spędzicie ten dzień razem, nawet jeśli niekoniecznie masz poczucie, że wszystko jest okej. I powiem Ci, że właśnie tak sobie z okazji tych Walentynek ze statusem w związku: wolny, siedzę i myślę, że ja zdecydowanie nie szukam drugiej połówki.



Nie ma rzeczy, której nie dasz rady zrobić

Nie ma rzeczy, której nie dasz rady zrobić

Mam wrażenie, że często największym wrogiem siebie i swoich marzeń, jesteśmy my sami. To my stajemy sobie na drodze, myśląc, że na pewno nie damy rady, wmawiając sobie, że bez sensu jest próbować, bo i tak nic z tego nie będzie, bo nasze marzenie jest zdecydowanie poza zasięgiem możliwości. Faktycznie, jeśli z góry zakładasz, że się nie da, że sobie nie poradzisz, że nie dasz rady i że czegoś nie osiągniesz, to właśnie tak będzie.
No bo skoro i tak Ci się nie uda, to po co próbować, prawda? Lepiej od razu dać sobie spokój i nie marnować czasu na coś, co i tak nie przyniesie efektu i skupić się na tym, co proste i dostępne. Tak będzie łatwiej i bezpieczniej. Tylko jest jedno "ale" - w ten sposób nie osiągniesz tego, o czym marzysz, tego, co tak naprawdę chodzi Ci po głowie.



Jak znaleźć czas, gdy go nie masz?

Jak znaleźć czas, gdy go nie masz?

Tak wiele ambitnych planów, tyle marzeń i celów. A, no i oczywiście postanowień noworocznych. Początek lutego? No dobra, już porzuconych postanowień noworocznych. Nie oszukujmy się, ale większość ludzi ma mało czasu, ciągle gdzieś goni, biegnie i nie nadąża. A przecież pozycji na liście "to do" jest całe mnóstwo. I mam tu na myśli zarówno te bieżące sprawy, jak i długotrwałe projekty, które wymagają czasu, systematyczności i regularnego działania, by doprowadzić do celu.
Miałaś w planie czytać książkę tygodniowo? Codziennie uczyć się pięciu nowych słówek? Chodzić na siłownię 3 razy w tygodniu? A może medytować 10 minut dziennie? Albo po prostu wychodzić ze znajomymi na miasto i nie mówić im - sorry, nie mam dzisiaj czasu. Ale jakoś jeszcze się nie udało nawet zacząć, bo ciągle brakuje czasu. Cały czas jest coś do zrobienia, bo masa obowiązków, których nie można odpuścić, bo ciągle pojawia się coś niespodziewanego. A jak już masz wolny czas, to już Ci się nic nie chce i po prostu sobie włączasz serial. Odpoczynek tez jest ważny i ja to zupełnie rozumiem - bywa i tak. Nie da się wyrobić 150% normy. A nawet i 100% to za dużo. Ale w większości przypadków jestem w stanie się z Tobą założyć, że Ty ten czas masz, tylko nie potrafisz go znaleźć. Dlatego powiem Ci, jak ja próbuję wywalczyć dodatkowe minuty w ciągu dnia i na co tracę zdecydowanie za dużo czasu.




Życie jest za krótkie, by czekać

Życie jest za krótkie, by czekać

Gdy pewnego razu, zupełnie niespodziewanie, moja babcia stwierdziła, że w sumie to ona chciałaby być stołem, parsknęłam śmiechem. W grę wchodził jeszcze ewentualnie Dąb Bartek, ale stół był jednak bezkonkurencyjny. Spytacie - dlaczego? I to też było pierwsze, o co ja zapytałam babcię. I babcia mi wtedy powiedziała - no bo widzisz, ten stół stoi tu odkąd pamiętam, odkąd byłam małą dziewczynką. Pamiętam, jak siedział przy nim wujek, ciocia, moja mama, babcia. Ich już nie ma, a stół stoi. Stoi, jest świadkiem wszystkich rodzinnych wydarzeń, przysłuchuje się rozmowom, patrzy na rodzinne kłótnie. Ich już nie ma, a stół dalej stoi i przetrwa jeszcze niejedno pokolenie.
I choć stołem nie chciałabym być, nawet biorąc pod uwagę to, że jego życie może być nieporównywalnie dłuższe, to jedyne o czym ta długość stołowej egzystencji każe mi myśleć, to to, że życie jest po prostu zbyt krótkie, by siedzieć przy tym stole i czekać.




11 pomysłów na wieczór panieński bez alkoholu

11 pomysłów na wieczór panieński bez alkoholu

Wieczór panieński? Hektolitry wódki i kolorowych drinków, klubowy tour do białego rana, słomki w kształcie penisów i obowiązkowo zadania związane z podrywaniem obcych facetów. Brzmi jak scenariusz typowego wieczoru panieńskiego, ale niekoniecznie wymarzonego... Coraz częściej jednak można trafić na różne alternatywne pomysły spędzenia tego ostatniego panieńskiego czasu z klasą, tak żeby później pamiętać wieczór, nie mieć wyrzutów sumienia i po prostu miło spędzić czas w babskim gronie. I ja nie mówię, że tak jest lepiej czy gorzej, bo każdy bawi się, jak lubi, ale pomysłów na wieczór panieński z klasą jest znacznie mniej. Mnie na przykład średnio przekonuje wypad na kręgielnie albo jedna lekcja tańca jako pomysł na świetny wieczór panieński. Dlatego postanowiłam zebrać ze sobą kilka inspiracji i podzielić się z Wami pomysłami, bo temat jest mi coraz bliższy, gdyż niebawem sama będę organizowała wieczór panieński, na którym nie będzie alkoholu. Da się? Ja jestem przekonana, że będziemy się świetnie bawić!


pixabay.com